Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna

Forum o serialu LOST: Zagubieni
Forum o najpopularniejszym serialu Lost: Zagubieni
 

4x03 "The Economist" - o odcinku

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna -> Sezon 4
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dawca
Moderator



Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 264
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: Czw 9:36, 14 Lut 2008    Temat postu: 4x03 "The Economist" - o odcinku

4x03 The Economist



Scenariusz: Edward Kitsis & Adam Horowitz
Reżyseria: Jack Bender[
Premiera: 14 Luty 2008
Postać: Sayid
Streszczenie: Sayid i Kate negocjują w sprawie zakładnika złapanego przez Lock'a, ponieważ są przekonani, że to pomoże im w ucieczce z wyspy.

[link widoczny dla zalogowanych]





// Dawco, przepraszam, że tak bez pytania, ale dodałam kilka informacji. Dzięki za pomoc Very Happy // Aggie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
seige
Moderator



Dołączył: 26 Paź 2006
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wuthering Heights

PostWysłany: Pią 17:08, 15 Lut 2008    Temat postu:

Kolejny wyśmienity odcinek za nami! 4 sezon trzyma wyjątkową formę i jak tak dalej pójdzie to prawdopodobnie będzie jednym z najlepszych.

Recapik:

Sayid z jakimś Włochem na polu golfowym to była dla mnie wewnętrzna walka pt. "zabije vs nie zabije". Szkoda, że wiedziałam, iż Sayid przeszedł na ciemną stronę mocy, bo pozbawiłam się wspaniałego 'WTH?!' momentu. Ale pole golfowe było mraaaauuuuu! Aż za wiosną zatęskniłam.

Cała sytuacja z Esme, która przewijała się w epku byłaby świetna, gdyby Esme nie okazała się zimną suką i gdyby Sayid się w niej nie zakochał. Srsly - co za dużo to nie zdrowo! Już trzeci raz Sayid zostaje boleśnie zraniony i drugi raz patrzy jak kobieta umiera mu w ramionach. Fakt - pierwszy raz była to kobieta, która zginęła z jego ręki... Nie zmienia to jednak ogólnego przesłania - Sayid jest przeklęty w miłości i lepiej, żeby nie próbował już nigdy nic z żadną babą. Gwarant, że albo ta kobieta zginie, albo przydarzy jej się jakieś inne, kosmiczne nieszczęście. Nie wiem czy scenarzyści nie używają za dużo tego samego rozwiązania fabularnego. A tak na marginesie - Sayid w FF Zazdroszczę facetowi włosów...

Jack: "How long would it take to go to the beach and back?" (...) "You mind?"
Juliet: "Anything I can do to help" + spojrzenia Kate
- pierwsze moje spostrzeżenie to przekomiczny wyraz tej sytuacji. Kate już się zdąrzyła nastroszyć, że prawdopodobnie zostanie przez Jacko wysłana na wycieczkę i niepomiernie zadziwiona została, kiedy Jacko pozbył się Juju, a Juju z harcerską ochotą złożyła swoją kandydaturę mówiąc "Yes, Jacko. I'm your bitch. I'll go." Nie, Kate, Ty jeszcze nie jesteś jackową bitch, musisz się bardziej postarać, by zasłużyć na to stanowisko... (co nastąpi za moment, kiedy to Jacko pozbędzie się również Kate, chyba miał już za dużo tych babsztyli wokół siebie xD)

Miles: "You think you're going for Charlotte without me?"
Sayid: "Ofcourse not"
Miles: "Oh"
- męski sarkazm jest bezcenny!

Locke zgubił chatę. Locke isn't special anymore... - Sad

Jack pijący wodę i mówiący "No, he was a torturer" - OMG!

Miles: "Sure I'm affected... She was hot and (...)" - nie dosłyszałam dobrze końcówki, ale sam początek wystarcza by się Uwielbiam gościa!

Główna atrakcja komediowa 4x03 czyli Daniel Faraday. - Tego nie trzeba chyba tłumaczyć... Ostatnio oglądałam Rescue Dawn i tam Jeremy Davies grał porąbanego żołnierza US, który już kilka lat siedzi w bambusowym więzieniu w Laosie w czasach wojny z Wietnamem... Srsly, gościu jest niesamowity - nic tylko obsadzać go w rolach pomyleńców! IMO zagrał nawet lepiej od Bale'a.

Hurley do Miles'a: "Who are you?" i "Ewww, awesome... The ship send us another Sawyer" - Nie mogę się wprost doczekać kiedy Miles pozna Sawyera. To będzie niczym Zerwane więzi, odcinek pt. "jak to morderca i oszust odnalazł swojego brata koreańczyka"

Hurley: "(...) and then kill us. So, are you...?" - ILY Hurley!

Miles: "Not yet" - Nie wiem jak Wy, ale ja z każdym nowym słowem, które wychodzi z jego ust coraz bardziej zaczynam się w nim zakochiwać. Genialny jest, no! Uwielbiam takie czarne, sarkastyczne poczucie humoru podane na poważnie!

Jack: "Did The Red Socks really win the series?"
Frank: "Hey! Don't get me started on this..."
- męskie gadki o baseballu Uwielbiam jak faceci są fanatykami jakiegoś sportu, a już drugi raz zdarza mi się uwielbiać bohatera serialu, który kocha baseball.

Znikające 31 minut między światem a wyspą - strasznie mnie to kręci! Nie mogę się doczekać jak to zostanie wyjaśnione. Poprawka - nie mogę się doczekać aż Daniel to wyjaśni Jajogłowi chłopcy są tacy uroczy, nie sądzicie?

Wkraczający do akcji Desmond o Rozpiętej Koszuli Ujawniającej Niezwykle Męską Klatę - nic nie robi takiego wrażenia jak kilka uncji nagiego testosteronu na ekranie! No może nic prócz widoku giglającej się Juju. Srsly, ta biedaczyna jakaś wyposzczona strasznie musi być odkąd Ana załatwiła Goodwina, bo rzuca się na każdy przechodzący, męskopodobny okaz! (wybaczcie mi, fani Juliet, ale nie mogę się powstrzymać - ona mnie po prostu rozbraja!)

Sawyer z palcem na ustach, uciszający Kate i Kate krzycząca "Sayid!" - Kate, mogłabyś się trochę opanować! Z tego co wiem Sawyer nie jest typem gwałciciela...

Ben na widok Sayida: "Well, I guess they're running out of jail space" - rżałam ze śmiechu jak dziki koń... Nie wiem - czy to tylko moje poczucie humoru jest specyficzne, czy po prostu Ben jest taki zniewalający?

Kate: "So what... I am your prisoner?"
Sawyer: "If that sort of thing turnes you on"
- A nie mówiłam? Sawyer jest grzecznym chłopcem! Nie wiem dlaczego, ale jeśli mieliby się bawić w zabawę z rodzaju "Dominator czy domina" to widzę ich raczej w tej drugiej konfiguracji.

Kate do Sawyera: "And what's here so much better?" - silly, silly girl!! Czasami po prostu człowiek chciałby zdjąć pasek i przełożyć ją sobie przez kolano! Facet chce zostać na wyspie, bo spotkało go na niej wszystko co najlepsze (minut morderstwo Coopera). Spotkał tam kobietę, w której się zakochał i chciałby być z nią szczęśliwy. A że facet jest nie głupi to wie, że szczęście, jeśli jest im dane, jest możliwe tylko na wyspie! Silly, silly girl!

Sawyer: "Why are you want to go back, Kate?" - niech ktoś upoluje dzika i poleje go piwem! Należy się Sawyerowi za to pytanie! Wreszcie ktoś je zadał. Po diabła ona się tak pcha do tej cywilizacji?! Za kratki jej śpieszno? Stawiam każdy LOL, jaki mnie jeszcze czeka, że Kate po prostu musi uciekać. Zwiewać dalej. Najdalej jak się da. To jest nadal jeden i ten sam problem. Druga sprawa to kierunek tej ucieczki i osoba, z którą chce się uciekać

Kate: "Yeah, how long Sawyer? How long do you think we can play house?"
Sawyer: "Why do we find out?"
- ok, tutaj serialnie zakręciła mi się łza... Szkoda mi Sawyera jak cholera (jaki rym xD). Naprawdę. Gościu ma swoje wady i czasami wyłazi z niego ostatni drań i beszczel, ale widać, że nie jest do końca taki, na jakiego pozuje. Nie jest ani twardzielem ani 100% cynikiem. Chciałby, żeby ktoś wreszcie dał mu szansę, żeby ktoś wreszcie w niego uwierzył. Ale przede wszystkim, żeby ktoś wreszcie go pokochał. Sawyer już raz tę szansę spierniczył i teraz na wyspie chciałby zacząć życie od nowa. Niestety Kate nie jest osobą, która może dać mu pełnię szczęścia. Nie jest i niestety być nie może, bo nie jest w stanie oddać Sawyerowi całego serducha. A tylko w ten sposób mogłoby coś z tego wyjść. Sawyer daje jej kolejną szansę. Mówi: "Hej. Spróbujmy. Oboje jesteśmy popieprzeni, oboje przegrani. Ale może przy odrobinie wysiłku zbudujemy coś wspólnego. Musimy tylko chcieć. Musimy tylko dać nam szansę." Ale w oczach Kate widać, że ona nie może. Nie umie. Już na samym początku zastanawia się kiedy nastąpi wielkie *BAM*. Ilekroć by nie próbowała czegoś z Sawyerem ułożyć - kończy się na tym samym. Coś ją do niego ciągnie nieustannie i coś ją nieustannie odpycha. Tak to jest kurczę jak się kocha dwóch facetów jednocześnie. Szkoda mi Sawyera, poważnie mi go szkoda...

Locke: "Ben says he's got a spy on the boat"
Sayid: "Who?!"
Ben: "It's a secret"
- Jak dzieci w piaskownicy, dosłownie! ILY Ben!

Jack: "Where's Kate?"
Sayid: "She decided to stay"
- a teraz kosmicznie szkoda mi się zrobiło Jacka. I również, jak w przypadku Sawyera, jest mi go szkoda 50/50. No bo cholera sam się prosił, żeby ona została z Sawyerem. Sam jej kazał do niego iść. Powinien wiedzieć, że jak Kate znajduje się w pobliżu Sawyera to zawsze przyciągnie ją do niego ich magnetyzm. I tak właśnie się stało. Ja nie wiem - czy to był jakiś test dla Kate? Pt.: "Idź do swojego faceta i zobaczymy czy wrócisz do mnie z powrotem?" (?!) Oczywiście Kate ma jeszcze inne powody, dla których została w Othersville (o tym w 4x04), ale IMO nie ma co się oszukiwać, że jednym z główniejszych było nakłonienie Sawyera do zmiany decyzji w sprawie pozostania na wyspie. Jacko przeżył małą załamkę widząc, że Kate nie wróciła i ja uznaję to za jeden wielki set up dla jacket. Wszyscy wszystkim będą naprawiać zranione serduszka. Oczywiście nikomu się nie uda, bo rany są zbyt świeże a nieporozumienia piętrzą się na wysokość Mount Everestu.

Odlatujący helikopter - cholernie wzruszający moment! Pierwsi rozbitkowie (nie licząc zdrajcy Michaela) wydostają się z wyspy!

Sayid i Ben w FF - ZAJEBIWSTE TO BYŁO! Po prostu czysto mentalny, lostowy odjazd!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez seige dnia Pią 17:09, 15 Lut 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anula




Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 18:19, 15 Lut 2008    Temat postu:

Majczos jak zwykle nic dodać, nic ująć. Recap w Twoim wykonaniu jest po prostu genialny! Smile


Cytat:
Sayid z jakimś Włochem na polu golfowym to była dla mnie wewnętrzna walka pt. "zabije vs nie zabije". Szkoda, że wiedziałam, iż Sayid przeszedł na ciemną stronę mocy, bo pozbawiłam się wspaniałego 'WTH?!' momentu.

Ja nie miałam pojęcia o jego przejściu na ciemną stronę mocy i i przezyłąm ten WTH moment. Ale to był dopiero poczatek ...


Cytat:
Główna atrakcja komediowa 4x03 czyli Daniel Faraday. - Tego nie trzeba chyba tłumaczyć...

Dokładnie! On jest taki rozkoszny w tym swoim roztrzepaniu ale mój chory umysł podpowiada mi, że on taki milutki nie jest i za chwilę wyjdzie z niego jakiś zły Daniel Twisted Evil


Cytat:
Hurley do Miles'a: "Who are you?" i "Ewww, awesome... The ship send us another Sawyer"
Hurley: "(...) and then kill us. So, are you...?"

Nie wiem czemu ale kocham Hurleya w tym sezonie o wiele bardziej niz wczesniej Smile No i ten cały jego przekręt, kto by się spodziewał? Very Happy


Cytat:
Znikające 31 minut między światem a wyspą

Ja tez, ja tez chce wiedziec o co biega ????


Cytat:
Sayid i Ben w FF - ZAJEBIWSTE TO BYŁO! Po prostu czysto mentalny, lostowy odjazd!

A ten moty to mnie rozwalil totalnie. Musialam szczeke z podłogi podnosić W pierwszej chwili myślałam, ze to Christian będzie a tu nagle Ben W tych okularkach wyglądał jak totalnie obłąkany. WTF??
-Need I remind you what they did the last time you thought with your heart instead of your gun?,
-You wanna protect your friends or not,sayid?,
-I have another name for you
-but they know I'm after them now.
-Good



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Anula dnia Pią 18:22, 15 Lut 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Car0linee99




Dołączył: 09 Cze 2007
Posty: 56
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:58, 15 Lut 2008    Temat postu:

Majka jak zwykle odwaliła kawał dobrej roboty opisując tu te wszystkie najlepsze sceny.

Cytat:
"Yes, Jacko. I'm your bitch. I'll go."


Ojj, ja głupia. Cofałam chyba z 5 razy ten kawałek i szukałam miejsca w którym Juju wypowiedziała te słowa xD Zdziwiłam się, że w ogóle ich nie wyłapałam za pierwszym razem, a dopiero później zorientowałam się, że tego wcale nie było w scenariuszu

Sayid w FF - mrauu. Ale nie podoba mi się, że się bawi w zabójce na zlecenie. A że nie wiedziałam,jak wy to powiedziałyście, że przeszedł na ciemną stronę mocy to też byłam w niezłym szoku, kiedy zabił tego gościa na polu golfowym. BTW uwielbiam facetów którzy dobrze grają w golfa I Majka ma rzeczywiście racje. Nad Sayid'em krąży jakaś klątwa miłosna. Biedny facet, bo zasługuje na jakąś dobrą kobitkę, a przy Shannon na prawdę żył Sad Esme nie podobała mi się od samego początku. Miałam po prostu przeczycie, że to samo zUo i Sayid powinien się od niej trzymać z daleka :/ No i Ben Wiedziałam, że to on jak tylko pierwszy raz się odezwał. Co też on zrobił z naszym Sayidem?

Locke mnie w tym sezonie strasznie denerwuje. Wydaje mi się, że próbuje naśladować Jacka i być takim super przywódcą jak on, ale mu się to ewidentnie nie udaje xD Jack nigdy by się tak nie ładnie nie odezwał do Hurleya. A co do niego, trochę się na nim zawiodłam, gdy się okazało, że to był spisek z tym jego zamknięciem.

Drugą osobą, która mnie denerwuje jest Juliet. Boże, czy ona musi się wiecznie tak głupawo chichrać? Ok, gdybym była tak blisko Jacka też bym sie tak zachowywała, ale mimo wszystko mnie denerwuje. Chyba jestem trochę zazdrosna Razz

No i te wszystkie zajebwiste teksty. Czwarty sezon powinien bezapelacyjnie wygrać na najlepsze dialogi serialowe.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Car0linee99 dnia Pią 18:59, 15 Lut 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Catherine




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DG city

PostWysłany: Nie 1:04, 17 Lut 2008    Temat postu:

Chyba wiele do dodania nie mam.

Ja zawsze uwielbiałam Huga, ale fakt, w tym sezonie grubasek jest sto razy kochańszy xD Ten jego dzisiejszy przekręt! Very Happy Mieliśmy "con hug", mamy "con Hugo"

M: Jarrah. Myślisz że pójdziesz po Charlotte beze mnie?
S: Oczywiście że nie. (bo Cię na nią wymienię, głupku )
M: W porządku.


Uwielbiam zestawienie znerwicowanego Milesa z siłą spokoju Jacka czy Sayida, hihi.

S: Byłeś blisko z Naomi?
M: Nie. Spotkałem ją na łodzi.
S: Nie przejmujesz się zbytnio jej śmiercią.
M: Oczywiście, że się przejmuję. Była sexy i lubiłem jej akcent.


Miles, Ty świnio :] Mam wrażenie, że poprzez nową formułę LOST, twórcy uczą nas dystansu do tego wszystkiego, co się w nim dzieje. I mnie się to podoba.

J: A ten co?
F: Daniel? Ciężko stwierdzić. Połowa tego, co mówi mnie przerasta... a drugiej połowy w ogóle nie rozumiem.

Nie tylko Ty, Frank, nie tylko Ty

A teraz zdecydowanie moja ulubiona sekwencja zdań w całym odcinku:

K: Hurley, co się stało?
H: Zostawili mnie. Stary, Locke'owi odbiło. Wziął tę laskę na zakładniczkę, powiedział, że Walt kazał mu zabić tę drugą laskę, I - i - i on
S: Walt?
H: Nie pytaj, koleś. Próbowałem go przekonac, żeby, coś jakby, się no wiesz... wyluzował. Ale...
M: Może przestaniesz bełkotać i powiesz, co się z nimi stało? Gdzie oni są?
H: Kim jesteś?
M: Gdzie oni do cholery poszli, grubasku?
H: O, jak fajnie. Ze statku przysłali nam drugiego Sawyera. ( Laughing )
S: Hurley, gdzie oni poszli?
H: Słuchaj, chyba byli zbyt zajęci wiązaniem mnie, żeby mi powiedzieć. Nie wiem.
K: Więc wszyscy poszli, razem?
H: Tak, byli wystraszeni. Locke powiedział, że ci ze statku przyjdą tylko uratować Charlotte, a potem nas zabić.
H: Więc... zabijecie nas?
M: Jeszcze nie.
S: Czy mówili cokolwiek, co pomogłoby nam ich znaleźć?
H: Zanim odeszli, Locke powiedział, że pójdą do domu Bena.
S: Po co mieliby tam iść?
H: Z tego co wiem, Bena też mogli zamknąć w jakiejś szafie. Laughing


Bosz, to jakiś kosmos, wszyscy zamykają kogoś gdzieś, w szafach, celują do ludzi, których mieli za swoich przyjaciół, oszukują, zastawiają pułapki... Czy tam ktoś w ogóle może być kogoś pewnym? Szczerze wątpię A Hugusia kocham. Jest słodki. Jak ciasteczko z dużą ilością kremu. I z wisienką

J: Mogę cię o coś spytać?
F: Wal.
J: Red Sox rzeczywiście zdobyli mistrzostwo?


Faceci...

Ben: Cóż... Chyba kończą im się miejsca na więzienia.

Ja też na tym piałam, M Jak nie lubiłam dotąd zbytnio Bena, tak teraz bardzo się do niego przekonałam. I nie wyobrażam sobie kogoś innego w tej roli. Emerson miażdży.

Jate i skate. Obie sceny smutne. Z tym, że Jate ma przyszłość, skate nie. Ale naprawdę było mi trochę żal Sawyera. Widać, że serducho mu krwawi. A i Kate było smutno, gdy siedziała na tym łóżku. Oboje mają świadomość i przeczucie, że ich drogi wkrótce się rozejdą. Ale żadne z nich nie chce podążyć drogą wybraną przez drugiego. To chyba dobitnie o czymś świadczy... Sawyer nie chce opuścić wyspy, bo wie, że poza nią nie będzie z Kate. Kate nie chce zostać, bo wie, że na wyspie, bez Jacka, byłaby z Sawyerem (a raczej nie chce zostać, bo to by oznaczało, że nie byłaby z Jackiem). A ona już wie, dla kogo mocniej bije jej serducho. Nie zmienia to jednak faktu, że Soya jest jej bliski, nawet jako friend.

Jate było przeurocze i flirciarskie, dopóki Jacko nie kazał swej dziewczynie iść na misję. I nie wróciła. Nie wróciła i Jacko bardzo się zasmucił. Przytulić miałam ochotę biedaka. Reszta w grajdole.

Tak, pożegnanie Jacka z Sayidem nie było zbyt czułe, heh. Się Jacko wkurzył, że Jarrah nie przyprowadził mu dziewczyny :]

Nad końcówką nie śmiem się nawet zastanawiać Shocked

I takie małe spostrzeżenie: Kate hasająca z wycelowaną spluwą to cholernie seksowny widok Twisted Evil Do twarzy jej z "gunem", oj do twarzy. Jeśli Kate/Evie się jakiemuś facetowi nie podoba, to ja tego kompletnie nie rozumiem Cool


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: Nie 11:00, 17 Lut 2008    Temat postu:

No to jeszcze ja wtrącę swoje trzy grosze.
Nareszcie ktoś oprócz Lock'a, a mianowicie Sawyer zauważył, że ta wyspa dla wielu rozbitków jest wyzwoleniem. Kate powinna to rozumiec najlepiej bo dla niej to jest dosłowne wyzwolenie.
Po drugie to Said w ostatniej scenie rozmawia najpierw z Jakobem a dopiero potem z Benem.
Po trzecie Said nie przeszedł na ciemną stronę mocy. Jest wyraźnie szantażowany i chodzi tu o los pozostałych rozbitków.
Tak mi się wydaje.
Powrót do góry
Catherine




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DG city

PostWysłany: Nie 11:51, 17 Lut 2008    Temat postu:


Cytat:
Po drugie to Said w ostatniej scenie rozmawia najpierw z Jakobem a dopiero potem z Benem.

Jak to najpierw z Jacobem? Czyżbym coś przeoczyła? Shocked

Cytat:
Po trzecie Said nie przeszedł na ciemną stronę mocy. Jest wyraźnie szantażowany i chodzi tu o los pozostałych rozbitków.
Tak mi się wydaje.

Też odniosłam takie wrażenie... Muszę uważniej przypatrzeć się tej scenie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
seige
Moderator



Dołączył: 26 Paź 2006
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wuthering Heights

PostWysłany: Nie 14:03, 17 Lut 2008    Temat postu:


Catherine napisał:
Jak to najpierw z Jacobem? Czyżbym coś przeoczyła? Shocked

Kolega Gość chyba pomylił początkową, mającą nas zmylić, modulację głosu Michaela Emersona, jako znak dla istnienia w pomieszczeniu jeszcze innej siły Smile IMO nie trzeba się śpieszyć z dalekoidącymi wnioskami. Darlton często powtarzają w podcastach, że czasami fani LOST popadają w zbytnią paranoję, patrząc gdzieś hen, hen daleko, kiedy odpowiedź znajduje się tuż przed ich nosami.


Catherine napisał:
Też odniosłam takie wrażenie... Muszę uważniej przypatrzeć się tej scenie.

Dla mnie o wiele ciekawsze od szantażującego Sayida Bena jest fakt, że Ben całkiem nieźle musi się znać na medycynie... Bo to, że Ben się z wyspy wydostał i teraz mści się na 'złych ludziach', którzy najprawodpodobniej narobili na 'jego ziemi' wiele złego (to jest istna wojna!) nie jest zaskakujące. Ale o ile mnie pamięć nie myli Ben nie ma zielonego pojęcia o medycynie. A jeszcze weterynaryjnej?! Nie wiem dlaczego, ale jak tylko go zobaczyłam to doznałam dwóch objawień:

1. Ben wyglądał dokładnie tak samo jak na fotce, którą Miles wymachiwał w kierunku Juju w 4x02 i znajdował się w podobnej, labolatoryjnej scenografii.
Czas na wyspie nie płynie tak samo, jak dla reszty świata. Między resztą świata a wyspą jest 31-minutowa dziura. Nie muszę Wam chyba mówić, że wystarczy kilka lat istnienia takiej dziury (my nie wiemy ile ona istnieje i dlatego nie możemy obliczyć, jaka jest to zależność), żeby spowodować znaczące odchylenia czasowe pomiędzy dwoma puntkami. Czyli że pozostała część świata może żyć sobie w czasie mającym miejsce np. 6 miesięcy później, więc zdjęcie Bena, które miał Miles może być de facto jego zdjęciem z przyszłości (przyszłości względem czasu wyspowego ofc.)

2. Klonowanie. Ben w FF Sayida wydał mi się taki lekko niebenowaty... Wiemy z filmiku zapodanego na ComiCon, że eksperymenty z klonowaniem miały na wyspie miejsce. Powstawało kilkanaście klonów jednego króliczka, więc może Bena też...? Nie chce mi się za bardzo w to wierzyć tak na dobrą sprawę. Ta teoria jednak wyjaśnia czemu Ben z FF zna się na medycynie. Klon Bena może mieć wszak całkiem inne zainteresowania xD


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez seige dnia Nie 14:04, 17 Lut 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: Nie 23:45, 17 Lut 2008    Temat postu:

Obliczylem ze 1sek. na wyspie to ok 1,19 sek normal wiec jezeli wiemy ze rozbitkowie sa 100 dni na wyspie to jest 8640000 sek uwzgledniajac roznice okazuje sie ze dla swiata zewnetrznego minelo 119 dni od katastrofy!!!
czyli 19 dni roznicy
Powrót do góry
seige
Moderator



Dołączył: 26 Paź 2006
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wuthering Heights

PostWysłany: Pon 0:28, 18 Lut 2008    Temat postu:


Anonymous napisał:
Obliczylem ze 1sek. na wyspie to ok 1,19 sek normal wiec jezeli wiemy ze rozbitkowie sa 100 dni na wyspie to jest 8640000 sek uwzgledniajac roznice okazuje sie ze dla swiata zewnetrznego minelo 119 dni od katastrofy!!!
czyli 19 dni roznicy

Jeśli Twoje założenia są ok i faktycznie tak się sprawy mają to nie jest jeszcze tak źle, jeśli za początek zaistnienia tej różnicy weźmiemy końcówkę drugiego sezonu z wysadzeniem bunkra (podejrzewam, że to ma jakiś ścisły związek ze sposobem w jaki płynie czas). Natomiast jeśli początek miał miejsce np kilkanaście/kilkadziesiąt lat do tyłu, no to wtedy różnica będzie ogromna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Logan




Dołączył: 18 Maj 2007
Posty: 154
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5

PostWysłany: Czw 13:08, 21 Lut 2008    Temat postu:

Czyli Sayid zabija ludzi związanych z oceanikiem 815. Zabija dla Bena żeby chronic rozbitków czy ja dobrze zrozumiałem :/ ???no i ta cała akcja Dana z tą sondą byłą b.dobra... 31 min. zajeło sondzie dolot na wyspe ciekawe co sie znią działo...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ross154
Gość






PostWysłany: Czw 22:34, 21 Lut 2008    Temat postu:

Duży minus dla Desmonda, to jednak on wsiadł do śmigłowca.
Powrót do góry
xiao
Gość






PostWysłany: Sob 11:54, 23 Lut 2008    Temat postu:

ale za******** bardziej kocha jacka ale fajer opowiadajcie opowiadajcie dalej...jednak jest jeszcze cien nadzieji
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna -> Sezon 4 Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
deoxGreen v1.2 // Theme created by Sopel stylerbb.net & programosy.pl

Regulamin