Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna

Forum o serialu LOST: Zagubieni
Forum o najpopularniejszym serialu Lost: Zagubieni
 

"Przedtem" by Jamily (Jate, 0-13, KP)

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna -> Konwencjonalne Pary
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
audrey




Dołączył: 19 Mar 2007
Posty: 40
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok

PostWysłany: Śro 14:43, 24 Gru 2008    Temat postu: "Przedtem" by Jamily (Jate, 0-13, KP)

[link widoczny dla zalogowanych]
Tytuł: PRZEDTEM
Autorzy: Jaterska Wspólnota Fikatonowa
Ograniczenia: 0-13
Pairing: KP, Jate
Wprowadzenie: Generalnie rzecz biorąc:
a. Kate wróciła na wyspę, musiała uciekać z Aaronem przed niesympatycznymi panami chcącymi odebrać jej dziecko
b. Jack pozostaje w alternatywnym świecie, ale już nie pije Smile
c. Mały Aaron jest źródłem fickowego humoru, bo ciągle pyta o Jacka.
d. Sawyer mimo ciekawych relacji z Juliet, próbuje odbudować relacje z Kate.
e. Liczę na ciekawe wplątanie wątku z Claire, która aktualnie przepadła bez wieści.
Podziękowania: Moim kochanym Jaterkom z którymi liczę na współpracę Smile
Ostrzeżenia: Ja nie przewiduję, chyba, że matka Seige w którym rozdziale zrobi jakiś skex, or something dla podgrzania atmosfery
Zalecenia: Cierpliwość, ciepło w sercach - mróz za oknem.

------------------------------------------------------------------
WIEKOPOMNE ZASADY:
1. Nie ma ograniczeń tekstowych tzn. piszesz ile chcesz, mając na uwadzę, że inni tesh chcą brać udział w rozwoju akcji [tzn. nie twórz całej siatki fabuły na samym początku].
2. Nie używamy zwrotów niecenzuralnych, chyba że wymaga tego wyjątkowo emocjonalny scenariusz dialogu.
3. Pamiętamy, że głównymi bohaterami fika mają być Jack i Kate i to wokół nich ma się rozwijać oś akcji.
4. Dozwolone jest wprowadzanie pobocznych postaci, które występują w LOST.
5. Dozwolone jest wprowadzanie flashbacków, snów itp.
6. Piszemy uprzednio wklejając treść początkową fika, tak aby cały czas, w każdym osobnym poście, tworzył on całość.
7. Pierwsza osoba, która zamieszcza post po swym poprzedniku jest osobą, po której należy kontynuować [nie druga, trzecia itd.]
8. Jako że jest to fick postrescue, możecie wprowadzać i tworzyć całkiem nowe postaci.
9. Oprócz powyższych - nie ma innych zasad - tworzymy swoją własną spontaniczną historię miłosną!
/ reguły by Marcik

Moja pierwsza przygoda z fickiem, więc proszę o wyrozumiałość. Smile
banner by: audrey

ROZDZIAŁ I cz.1

Zanim Wayne zrujnował jej matkę, śmiała się ona z wystających łopatek Kate. Kazała jej zawsze prostować plecy, dbać o postawę; dowcipkując przy tym, że jeśli nie będzie się pilnować, to pofrunie na tych wystających skrzydłach. Nie wiedziała, że Kate naprawdę ma skrzydła. Naprawdę.
Tylko ON wiedział. Tylko ON wiedział kim była, wiedział o skrzydłach. Kiedy Aaron zasypiał, ON zawsze delikatnie całował te jej wystające łopatki. To był później główny powód dla którego ponad wszystko nie chciała się prostować, a także jeden z ważniejszych powodów dla którego lubiła swoje skrzydła. Teraz bała się. Uporczywie wpatrując się w ocean, nawet nie poczuła, że piasek pod nią robi się już zimny. Nie zauważyła też, że robi się ciemno. Tylko się bała. Że mimo skrzydeł, nie wzniesie się ku niebu. Przez to wszystko, co wyrządziła ludziom za życia, Niebo kiedyś jej nie zechce. Mimo skrzydeł. Miała tylko taką cichą nadzieję, że Niebo spojrzy także na tych ludzi, którzy skrzywdzili ją. Ludzie zawsze podcinali jej skrzydła, które musiała później pieczołowicie opatrywać wiarą i marzeniami, by kiedyś odrosły, bo z dziurami w plecach nie jest jej przecież do twarzy. Gdyby tylko mogła jeszcze zredukować grzechy do zera. Albo chociaż żałować za nie. Za to, że je popełniła. Ale ona - owszem, żałowała za grzechy. Ale tylko za te, których NIE popełniła. Z NIM.

Tamtego dnia wpadła w panikę. Pospiesznie spakowała najpotrzebniejsze rzeczy ... no i najbardziej "potrzebne" Aaronowi zabawki.
- Dokąd jedziemy mamusiu ? - zapytał wtedy.
Boże, jak pięknym okresem życia dziecka jest dzieciństwo. Każdy dzień jest nową przygodą, nowym wyzwaniem. Dlatego tym bardziej trudno jej było zrozumieć, że kiedy powiedziała mu, że wybierają się na wycieczkę; mały się ucieszył. Nie mogła go oddać. Nie mogła pozwolić na to, by jej go zabrali. Kiedy ON odszedł, tylko Aaron trzymał ją przy życiu. Tak bardzo chciała do NIEGO biec i schronić Aarona przed ludźmi. Choćby w kieszeni JEGO lekarskiego kitla.
- Grupy krwi pani, i pani synka nie zgadzają się ... - te słowa powtarzały się jej w pamięci, niczym mantra. Dlatego na lotnisku musiała ostatni raz porozmawiać z NIM. Z Jackiem.
- Hej, tu Jack Shephard, nie mogę, bądź nie chcę teraz rozmawiać, jeśli to konieczne,zostaw wiadomość po sygnale - kiedy usłyszała jego ciepły głos nie mogła opanować łez, które bezczelnie cisnęły jej się do oczu. Kaszlnęła lekko.
- Jack .. przepraszam, że dzwonię.. - głupia. za co przepraszasz, zganiła siebie w myślach.
... jestem teraz na lotnisku - zaczęła gorączkowo rozglądać się, bo zauważyła brak Aarona. Po chwili dostrzegła goprzy pulpice rwącego na drobne kawałeczki porozrzucane tam ulotki i godziny lotów.
- ... muszę wyjechać, mam problemy z Aaronem, byli u mnie jacyś dziwni ludzie, mówili o niezgodności krwi mojej i Aarona. Jack... - delikatnie przygryzła dolną wargę. Zawsze robiła to, gdy się straszliwie denerwowała. - ... poczekam na Ciebie tutaj, jeśli teraz przyjedziesz... masz taką samą grupę krwi jak Aaron, to rozwiałoby ich wątpliwości.. Jack, oni nie mogą zabrać mi syna. - szybko rozłączyła się. Poczuła jak jej serce wraca do normalności, uspokaja się i uderza równomiernie. Spokojnie, na pewno przyjedzie - pomyślała.
- Mamoooo! - usłyszała - Nie ma juź papierków tych!
Podbiegła szybko do Aarona zbierając ulotki, z których jej synek przygotował konfetti.
- Mamo, kupiś mi potem takie papierki? - spojrzał jej prosto w oczy - w oku coś maś.
Maleńkim paluszkiem powiódł po jej powiece znakomicie rozmazując jej i tak już niedbały, bo w pośpiechu zrobiony makijaż. Po kilku minutach spędzonych w łazience doszła do wniosku, że Jack jednak nie przyjedzie. Wyciągnęła ponownie telefon.
- Wiedziałem, że prędzej, czy później zadzwonisz. - usłyszała bezpośredni głos w komórce.
- Daruj sobie. Jesteśmy na lotnisku...
- Czy Jack też jest z Wami? - przerwał jej.
- ... nie. Tylko ja i Aaron. - odpowiedziała uśmiechając się do chłopca.
- Doskonale zdajesz sobie sprawę, że musicie tu wrócić wszyscy - głos w słuchawce zmienił się na bardziej stanowczy.
- Ben ... Mam kłopoty, tylko dlatego wracam. Jack .. on nic o tym nie wie - nie wiedziała jak drogo będzie kosztować ją to kłamstwo, ale była gotowa na wszystko.
- Znowu uciekasz. Który z kolei raz Ci powtarzam, że Twoje miejsce jest na wyspie, Kate. Tutaj, Cię zniszczą...

- Kate? - Juliet wyrwała ją z letargu. - Jest już późno, połóż się.
Uśmiechnęła się mimowolnie, wstając z piasku.
- Aaron śpi ? - zapytała
- Tak, był wyczerpany zabawą z Sawyerem. - kiedy Juliet wspomniała o Sawyerze, Kate zauważyła na jej twarzy delikatny uśmiech. Zadziwiający był fakt, jak bardzo zmieniła się Juliet. Pamiętała, że jeszcze przed opuszczeniem tej wyspy Kate bezczelnie wygarniała jej, że od nieszczerego śmiechu robią się zmarszczki. A teraz jej uśmiech był szczery. I to na myśl o Sawyerze.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez audrey dnia Śro 21:27, 24 Gru 2008, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
seige
Moderator



Dołączył: 26 Paź 2006
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wuthering Heights

PostWysłany: Czw 16:37, 25 Gru 2008    Temat postu:

Wow. Jak dziwnie zobaczyć w tym dziale całkiem nowego posta. I to jeszcze z taką zawartością.

Wow.

Dzięki za odświeżenie fickowego światka. Przypomniały mi się stare dobre czasy Very Happy

Pomysł, jaki realizujesz wydaje mi się całkiem oryginalny. Ciekawam jest co będzie dalej. Szczególny moment zadumy wzbudziło we mnie jednak nie zainteresowanie tokiem przyszłych wydarzeń, ale metaforyka skrzydeł, bardzo bogato przedstawiona I might say. Wyjątkowo ładny opis. Czekam na więcej Smile

Oby tak dalej! Chcę częściej wpadać w te rejony Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez seige dnia Czw 16:38, 25 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
audrey




Dołączył: 19 Mar 2007
Posty: 40
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok

PostWysłany: Czw 18:39, 25 Gru 2008    Temat postu:

heloł.


hełooooooooooooooooooooł. JAMILY. Twisted Evil

wszyscy będziemy to pisać! Very Happy ja tylko nadałam skromny początek Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
seige
Moderator



Dołączył: 26 Paź 2006
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wuthering Heights

PostWysłany: Czw 18:46, 25 Gru 2008    Temat postu:

A, sorry! xD

No to pisać, pisać! Sama z chęcią bym coś skrobnęła, ale tymczasowo w mym skromnym lifie całkowity brak czasu na cokolwiek związanego z przyjemnością. Mam nadzieję, że inni się skuszą Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Giga




Dołączył: 26 Paź 2006
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: Czw 1:44, 15 Sty 2009    Temat postu:

Borze, czuję się podle, że Ty tyle serducha włożyłaś w ten pierwszy post, tak pięknie zaczęłaś, a myśmy Cię tak brutalnie olały Sad

Bo muszę Ci Aud powiedzieć, że te skrzydła to jedna z najpiękniejszych jaterskich metafor jakie kiedykolwiek przeczytałam, mówię to z całą odpowiedzialnością i nie jest to żadne puste wazeliniarstwo, ale szczera, szczera prawda. I, że tylko Jack wie o tych skrzydłach, to było tak dosadnie napisane, tak dobitnie, z takim przeświadczeniem, że łzy mi do oczu napłynęły. I to całowanie łopatek... w tych paru zdaniach zawiera się wszystko, wszystko co mogłabym sobie tylko wymarzyć. Jest i piękna metafora uczuć, i element cielesności tak blisko ze sobą powiązane... Wysłałas mnie na chmurę tymi paroma słowami... piękne!!!!!!

A co do ciągu dalszego, to wybacz, ale nie sądzę byśmy coś z siebie wykrzesały. Też mi z tego powodu smutno, ale bynajmniej mnie temat FF, Bena, relacji między O6 a wyspowiczami chyba przerasta. A ja nie chciałabym tego spłycać tylko do relacji trójkątowych... Imo sytuacja bardzo się pokomplikowała i na wysokości zadania mogą tu stanąć chyba tylko scenarzyści... albo Ty Razz Bo jak na razie świetnie sobie radzisz i chciałabym bardzo przeczytać ciąg dalszy tej opowieści, ale pisany przez Ciebie. Stać Cię na to Smile zresztą to widać nawet po Twoich postach, są mega pokręcone i inteligentne. Więc do dzieła Aud! :*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna -> Konwencjonalne Pary Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
deoxGreen v1.2 // Theme created by Sopel stylerbb.net & programosy.pl

Regulamin