Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna

Forum o serialu LOST: Zagubieni
Forum o najpopularniejszym serialu Lost: Zagubieni
 

JATE IS FATE III - because 2000 & J8 [SPOILERY]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 55, 56, 57  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna -> Bohaterowie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Meredith




Dołączył: 23 Sty 2007
Posty: 160
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z samolotu

PostWysłany: Nie 8:40, 01 Cze 2008    Temat postu:

Heloł,dlaczego tutaj tak cicho????? Wiem,że Dzień Dziecka,koniec szkoły za pasem,ale był FINAŁ!!! Miałam narazie nic nie pisać,chciałam poczekać na Wasze opinie,ale muszę. No cóż,nie oszukujmy się-mało było Jate w tym finale,ale za to jakie. Finał należał ewidentnie do Dope,z czego się bardzo cieszę Smile ( Karolini,mój mówiący rozum mnie nie zawiódł Very Happy) Nie wiem,czy można już wstawiać capsy,własne przemyślenia, na chwilę obecną nie wiem też,czy wszystkie juz widziałyśmy epek. Dlatego przystopuję. Choć powiem Wam jedno-po tym odcinku upewniłam się,że
a)Jate is Fate,Jate is OTP Partyman
b)Dope to druga najbardziej zadymista para w Loście.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
made




Dołączył: 05 Lut 2007
Posty: 428
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:58, 01 Cze 2008    Temat postu:

kurcze to samo miałąm na pisać gdzie u licha są jaterzy z thelost forum ?????
mieliśmy finał !!
kurcze a przed nami taki hiatus Sad

CZEKAM NA WASZE KOMENTY , wieczorem postaram sie cos sensownego napisac


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Catherine




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DG city

PostWysłany: Nie 11:48, 01 Cze 2008    Temat postu:

Miałam coś wczoraj napisać, ale mam taki nawał roboty, że nie wiem w co łapska wsadzić. Może zacznę więc od thelost i napisania kilku słów o finale w odniesieniu do Jate.

Ogólnie finał był naprawdę na miarę LOST. Pierwsza klasa. Kocham ten serial i nic nigdy tego nie zmieni.

Nie wiem, jak tego dokonali, ale udało się im. Byłam pewna, że już nigdy nie zwątpię w to, jaki kurs obrano w tym serialu odnośnie trójkąta. W dzień obejrzenia finału, miałam w sobie jednak sporą dawkę niepokoju, co do tego, w którym shipie twórcy widzą ultimate relationship. Ja wiem i wiem, że Wy wiecie, że Jate jest OTP, było, jest i będzie. To się po prostu czuje w trzewiach. Jednakowoż zastosowane zabiegi mogą zachwiać pewnością, czy aby tego samego zdania są również Darltony. Miałam lekkie obawy, które ugruntowało odwiedzenie LF i tamtejsza panika zasiana przez kilku Jaterów. Ktoś nawet przeraził się, że formuła skate dla kogoś, kto patrzy z boku, może właśnie składać się na OTP. Oboje myślą, że nie żyją, 3 letnia rozłąka, tkliwe pożegnanie... Rolling Eyes No, ale proszę Was... Może patrzę przez moje jaterskie okulary (choć subiektywnie rzecz ujmując, postrzegam siebie jako obiektywnego shipera xD), ale skate tak cholernie nie pasuje na OTP, jak nic innego... To niemożliwe, by twórcy LOST nie mieli minimalnego choćby poczucia estetyki. Po prostu musieli zastosować ten skaterski zabieg, wszak widzami LOST są nie tylko Jaterzy... Najbardziej wkurzyło mnie w tym odcinku nie skiss, ale te spojrzenia i uśmieszki przed wsiadnięciem skate do helikoptera. Chryste, jakie to było z d**y... I pasowało do sytuacji mniej więcej tak samo, jak jacket kiss kilka odcinków wcześniej. Jeszcze niedawno Kate plaskała Soyę w twarz i patrzyła na niego pełnym rezygnacji spojrzeniem, teraz nagle jakieś pseudoflirciarskie spojrzenia... Beznadzieja... Wyszło to po prostu sztucznie. Mniej podniósł mi ciśnienie skiss, który na bank nie był tym spectacularnym kissem (ten należał moim zdaniem do Dope). Soya na pewno szeptał Kate, że ma córkę. Ten kiss był naprawdę pożegnalny, a sposób w jaki Kate patrzyła na Soyę, który skoczył, ten lekki uśmieszek, śmiem postrzegać nawet za bardziej przyjacielski niż miłosny (coś w stylu: "Sawyer naprawdę się zmienił, nauczył się nie udawać zimnego skurwiela", może nawet coś w stylu: "zawsze wiedziałam, że stać cię na poświęcenie się dla dobra innych, jestem z ciebie dumna"). To na serio sprawiało wrażenie takiego ciepłego stosunku Kate do Soyi, ale nic więcej. Przynajmniej ja tak to postrzegam.

Mimo wszystko trochę się bałam i cień tego niepokoju dalej we mnie jest. Tym bardziej, że dostaliśmy SNBH i tyle miłości na raz, że nie mogliśmy w to uwierzyć. Jaterzy i tyle scen? I to jakich?! Poza tym przypomniało mi się, jak kiedyś dawno Majka pisała, że ona czuje, że pełnego happyendu nie dostaniemy. Że może nawet Jack pod koniec serialu umrze jakoś bohatersko, jak na rasowego bohatera przystało... Że to by pasowało i pięknie wpisało się w jego historię i koncepcję LOST... Tym bardziej, że pełnię Jate niejako już dostaliśmy i takie jakby spełnienie... I te jej ówczesne przemyślenia teraz do mnie wróciły... Jezu... no chyba nie zrobią nam tak, że ukatrupią pod koniec Jacka, a Kate po powrocie na wyspę stworzy z Soyą happy family? ;| A tfu! ;/

Początek odcinka bardzo mnie zaskoczył. Chyba wolałabym, by Kate się nie zatrzymała. Nie mam nic przeciwko, że dała Jackowi w pysk, że na niego nawrzeszczała, że patrzyła na niego z niekłamanym wyrzutem. Wolałabym jednak, by odbyło się to nie na tym lotnisku. By scena z lotniska była tylko jedną zajebiaszczą sceną z TTLG i tylko z tym odcinkiem mi się kojarzyła. Jak dla mnie Jate mogłoby się walić po pyskach nawet cały odcinek, byle sprawa tyczyła się bardziej ich, a nie Aaroniska i innego pobocznego stuffu :] Jangst to jangst, więc nie narzekajmy nadto :]

Zdecydowanie najlepszy jaterski moment w odcinku: "I'm not leaving without you!" Matt chyba nie jest w pełni świadomy, jak genialnie to krzyknął... Mistrzostwo. Niczego w tym serialu nie powiedział do niej tak pewnie, zdecydowanie. I chyba nigdy tak jednoznacznie nie dał jej do zrozumienia, że bez niej to wszystko nie ma sensu, że nie może bez niej żyć. Nie czaję, jak ludzie mogą zarzucać Jackowi, że siłą wepchnął Kate do helikoptera... ;| Siłą odwiódł ją raczej od pewnej śmierci, która na nią czekała, gdyby poszła po Jina...

Nie przeczę, był taki moment, że wkurzyłam się na Jacka i to bardzo. Kiedy wrzasnął na Sun "He's gone!", jakby odmówił jej prawa do wyrażenia bólu po stracie męża. Niefajne to było... W ogóle wkurza mnie, że w ten sposób pozbyli się Jina. Chciałabym mieć cień nadziei, że nie zginął... No, ale jak? Nawet gdyby wyskoczył do wody tuż przed wybuchem, to nie miałby gdzie dopłynąć, skoro wyspa zniknęła...

Rozwaliło mnie to, że ktoś z Jaterów na LF zasugerował, że drugą osobą (obok Paika), którą Sun obwinia o śmierć męża jest Jack. Doprawdy, ludzie to mają pomysły... Przecież chodzi jej ewidentnie o Widmore'a. Gdyby nie Jack, to przy życiu nie zostałaby także ona i jej dziecko.

Zgodnie z Christą przyznałyśmy wielką rangę scenie, w której Jack rozmawia z Desem, a Penny z Kate. To było jak znak... Dwa równoważne sobie wielkością shipy, dwie wielkie, trudne i prawdziwe miłości. Ponadto od razu skojarzyło mi się to z dwoma zaprzyjaźnionymi młodymi małżeństwami. Sweet and sexy Cool

Najbardziej jest mi żal Jacka... Naprawdę bycie przywódcą jest przechlapane. Zawsze jest kogo obwinić, gdy coś się nie uda, gdy podejmie się niewłaściwą decyzję... Nawet, gdy chce się dla wszystkich dobrze. Dla ludzi ważny jest przecież efekt, nie dobre chęci. Serce mi się kraje, gdy widzę go takiego złamanego przez los, na dnie... Wszyscy się od niego odwrócili... Biedny Jackuś ;( Ale coś Wam powiem. Mattowi najlepiej wychodzą sceny, gdy jest taki pocharatany przez życie, zaćpany, wymięty i wypluty Twisted Evil

Jestem cholernie ciekawa, co to będzie działo się w V sezonie...

Kocham, jak piszecie, że nie macie żadnych wątpliwości, jaka para jest OTP w tym serialu! :*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caroline954




Dołączył: 13 Cze 2007
Posty: 370
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: N.S.

PostWysłany: Nie 12:39, 01 Cze 2008    Temat postu:


Cytat:
( Karolini,mój mówiący rozum mnie nie zawiódł Very Happy)

N., uroczyście oświadczam, że od teraz słucham Twojego mówiącego rozumu Very Happy

Jej, i już po finale, a dopiero się Lost zaczął Crying or Very sad . Maja ma rację, czas biegnie do przodu w szybkim tempie.
Odnośnie finału:
Finał należał w małej jocie do Jate, w dużej do Dope. Ale już kompletnie nie należał do skate Shocked Not talking . Jeden skiss na pożegnanie, obwieszczający koniec tego paringu, a jeśli nie to bliski koniec, i wszyscy skaterzy robią wielkie halo. No, w sumie to rozumiem, bo jedna fajna scena w sezonie im się przytrafiła, ok Wink . Kate nie kocha Sawyera, kocha Jacka. No bo jak inaczej wytłumaczyć to, że nie powstrzymała Soyi, nie wyskoczyła za nim? Sorry, ale dla mnie jest tylko jedno wytłumaczenie. Nie mogła zostawić Jack'a. Może w innych okolicznościach, gdyby nie było tam Shepparda, kto wie?
A kiedy zobaczyłam scenę, w której Kate tak troskliwie ogląda ranę (? Twisted Evil ) Jack'a, to sprawił mi się dead na miejscu. Co z tego zainicjowanego przez Soyę kissu, jeśli mamy Kate opiekującą się Jackiem? Ja się z tego cieszę. Cały sezon czwarty należał do Jate, i pokazał widowni, że Kate kocha Jack'a, chce z nim być ( IMO nie są razem przez alkoholizm i narkomaństwo Jack'a ), ale coś im przeszkadza. Ale to właśnie Jate to OTP tego serialu i jeszcze nigdy nie byłam tego tak pewna! Cool . Przyszłość Jate rysuje się i tak w bardziej kolorowych barwach, niż przyszłość skate. JIF!

xxx Karollini

P.S. czy ktoś już wie do kogo należał drugi spectacular? Smile Odpowiedź jest prosta, jeśli tylko ktoś widział Jack'a i Desmond'a Cool

EDIT:
Ok, przemyślałam to wszystko jeszcze raz. Może finał należał w jakiejś części należał do skate, może rzeczywiście i było w tym coś tkliwego. Ale na Boga, przecież też dostaliśmy Jate! I to nawet bardziej tragiczne niż skate ( o ile skate jest tragiczne Wink ). Jate zawsze coś przeszkadza. Tu Darlton ładują Soyę, tu Juliet, a z innej strony problemy z używkami Jack'a i Aarona. I to jest właśnie konsystencja prawdziwego OTP! Popatrzmy na to obiektywnie. Jack chlejący i dragujący zazdrosny bez powodu o jakąś przysługę, która nie ma nic wspólnego z nimi. Kate kocha Jack'a! Przyjęła jego oświadczyny, zdecydowała, że to właśnie z nim chce wychować Aarona, wspierała go! I właśnie dlatego jestem Jaterką, bo tego wszystkiego nie ma u skate. I co z tego, że Kate jest wściekła na Jack'a, że chce wrócić na wyspę? To jest IMO najmniejszy problem, i jedyna przeszkoda. I jestem pewna, że kiedy już ją pokonają ( czyt. wrócą na wyspę ) będą razem! I nieśmiało proponuję trzymać się tej wersji, lub bardzo zbliżonej.

Aha, i jeszcze jedno. Czy zauważył ktoś, co się dzieje na forach skaterskich? Jeśli nie, to już szybko wyjaśniam, że ofc niektórzy patrzą na świat subiektywnie, i pamiętają tylko jeden zły dzień wspaniałej osoby ( chociaż w sumie nie wiem, co on takiego zrobił, przecież nie wypchnął Soyi z tego choppera Rolling Eyes ), a chamskie i bezczelne zachowanie pewnego oszusta pod koniec sezonu trzeciego puszczają płazem, zapominając o tym. No cóż, trzeba wybaczyć, przecież nie każdy żyje w rzeczywistości, niektórzy tkwią w malinowym świecie kucyków ponny Wink :*.

EDIT2:

Cath- mój komentarz odnośnie tych oto artów:

EDIT3:
Czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego: a) Soya myśli, że Kate nie żyje., b) czy Kate powiedziała gdzieś/ komuś, że usycha z tęsknoty za Soyą?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caroline954 dnia Nie 13:52, 01 Cze 2008, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ciara




Dołączył: 23 Kwi 2008
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:38, 01 Cze 2008    Temat postu:

Mam pytanie: czy to oficjalnie potwierdzone, że spectacular należał do Skate?
Bo moim skromnym zdaniem spectakularny był pocałunek Dope.

I wiecie co mnie wkurza?
Skaterzy!
Oni są zawsze względem nas tacy zawistni! Ciągle się wyśmiewają z naszych małych, ale za to jakich momentów.

Mam nerwa!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caroline954




Dołączył: 13 Cze 2007
Posty: 370
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: N.S.

PostWysłany: Nie 17:20, 01 Cze 2008    Temat postu:


Cytat:
Mam nerwa!

Nie Ty jedna, Ciara, nie Ty jedna Wink . Ale ciiiiii, bo jeszcze jakaś wojna wybuchnie . A tak na serio, to Skaterzy i Jaterzy od zawsze toczą wojnę, i to już się raczej nie zmieni. Jeśli finał sezonu 6 będzie należał do Jate, Skaterzy coś wymyślą, i odwrotnie. Taka już jest kolej rzeczy Smile


Cytat:
Mam pytanie: czy to oficjalnie potwierdzone, że spectacular należał do Skate?
Bo moim skromnym zdaniem spectakularny był pocałunek Dope.

Powiem tak: skaterzy ( Lily od DU, Doctor Arzt, ) potwierdzili, że spectacular był to skaterski kicz. Darlton twierdzą, że to Dope, więc sama zdecyduj, komu wierzyć, ale raczej proponuję drugą wersję Very Happy Wink.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ciara




Dołączył: 23 Kwi 2008
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:41, 01 Cze 2008    Temat postu:

MHWHM... Ciara z radości zaciera ręce i posyła Skaterom mściwy uśmieszek. Macie ten swój spectacular <B>Skissł Razz</B>

Ja też w trakcie tego finału miałam wątpliwości co do Jate. Czy w ogóle to jest realne?
Ale wiecie do jakiego doszłam wniosku?
Że gdyby nawet serial zakończył się Skate, lub śmiercią Jacka lub Kate, to ja nigdy nie będę żałować, że zostałam Jaterką.
Popieranie tego związku stało się nieodłączną częścią mego życia. Dzięki obserwowaniu ich relacji rozwijam swoje poczucie romantyczności i nadinterpretacji. I właśnie to jest piękne. Dlaczego? Ponieważ uczymy się cieszyć małymi rzeczami, ćwiczymy swą cierpliwość, mamy okazje się wzruszać i przeżywać ich wzloty i upadki. Nie tak jak Skaterzy, którzy mają wszystko podane na tacy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Catherine




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DG city

PostWysłany: Nie 18:09, 01 Cze 2008    Temat postu:

Ciara, nigdzie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że spectacularem był skiss... Zresztą, co za różnica, jak się coś zwie, spectacular, czy inaczej, ważne, jak widz to odbiera. Jak się skaterom zdaje skiss spectacularem, niechaj dalej im się zdaje xD Widocznie lubią. Jeśli jeszcze na dodatek Darlton orzekł, iż należy do Dope, to już w ogóle nie ma nad czym myśleć.

Caroline, być może Soya myśli, że Kate nie żyje. Wszystko zależy od tego, co widziała Jules. Czy widziała, co się dzieje z helikpterem w czasie wybuchu... Trudno to teraz stwierdzić. Kate może nie myśli, że Sawyer nie żyje, ale pewnie sądzi, że już nigdy go nie zobaczy. I fakt, Caroline, nie zauważyłam, by jakoś specjalnie w FF nad tym ubolewała xD Ej, a w ogóle to nie pojmuję jakim cudem Soya płynąc do wyspy, nie słyszał wybuchu czegoś tak potężnego, jak statek Neutral To jest jakiś mega LOL i niedopatrzenie...

I jeszcze coś, co słusznie zauważył Christul, który póki co, nie raczy ruszyć dupska, by samemu coś naskrobać. Zgadzam się z nią w 100%. Otóż. Wszyscy doskonale wiemy i wielokrotnie dostawaliśmy dowody na to, że Kate dla Jacka dałaby się pokroić. Wracała po niego, walczyła, bez niego nie chciała uciekać. Wyobraźcie sobie, że to Jack skacze z helikoptera. Wyobrażacie sobie, że ona za nim nie skacze? Ni **uja. Cool

Najlepiej dziewczęta omijać wszelkie skaterskie osady - dla zdrowotności zwyczajnie :] Ja okrutnie rzadko tam zaglądam, np. wtedy, gdy mam ochotę poprawić sobie humor. Zdecydowanie częściej mnie śmieszą niż wkurzają xD Jeśli znów jadą po Jacku to ja wysiadam :] Może nie dosłyszeli, jak nawet po skoku Soyi kolejny raz zapewnił, że po nich wrócą... I jestem pewna, że zrobiłby to właśnie także dla Kate, mając świadomość, że Soya jest jej bliski.

Cytat:
Skissł

xDDDDDDDDDDDDDDDD

Tapeta (made by Tali from LF):

[link widoczny dla zalogowanych]

I jeszcze pewna istotna, symboliczna moim zdaniem zbieżność, spójność, wręcz jedność jaterska, która przyszła mi właśnie do głowy:

"I do" (3x06):
Kate: "I can't leave without you!"

"There's No Place Like Home" (4x14):
Jack: "I'm not leaving without you!"

Same feelings. Same words. Same love Heart As always Cool


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caroline954




Dołączył: 13 Cze 2007
Posty: 370
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: N.S.

PostWysłany: Nie 19:08, 01 Cze 2008    Temat postu:

Cath- thanks hon, tak to jest, jak się coś ogląda bez dźwięku . And Cath, I love your avatar


Cytat:
Najlepiej dziewczęta omijać wszelkie skaterskie osady - dla zdrowotności zwyczajnie :] Ja okrutnie rzadko tam zaglądam, np. wtedy, gdy mam ochotę poprawić sobie humor. Zdecydowanie częściej mnie śmieszą niż wkurzają xD Jeśli znów jadą po Jacku to ja wysiadam :] Może nie dosłyszeli, jak nawet po skoku Soyi kolejny raz zapewnił, że po nich wrócą... I jestem pewna, że zrobiłby to właśnie także dla Kate, mając świadomość, że Soya jest jej bliski.

Moje uczucia odnośnie postów skaterów są mieszane Anxious . Czasami kiedy widzę, że ktoś napisał coś w skate topicku ogarnia mnie nieopanowany śmiech i wchodzę tam, żeby jeszcze bardziej poprawić sobie humor, a czasami kiedy tam jestem to wkurzam się na maksa i później przez cały dzień nie można ze mną rozmawiać. Dlatego właśnie jak to Cath świetnie ujęła " dla zdrowotności staram się omijać skaterskie zagrody " co na razie nie jest trudne, bo skaterki piszą tylko od święta, a na skaterską część LF nie chcę mi się wchodzić, za dużo marnotractwa cennego czasu, który można wykorzystać na gapienie się jak Jacko łapie Kate za tyłeczek Twisted Evil .

Właśnie, co powiecie na kilka gifów z SNBH ( były już tutaj umieszczane przez Cath milion razy, ale cóż, tak piękne sceny można załączać milioardy razy, so here you go ) i z finału ( mam nadzieję, że już wszyscy oglądnęli Mr. Green ) . Oto cuuuuuuuuuuuuuuudo:








P.S. 1.
Czy ktoś zauważył, że zegar na forum spóźnia się o godzinkę Rolling eyes ?

EDIT:

Jaters, musimy troszkę po głosować ;]. Tutaj oto zalinczosuję Wam piękny linczos, na który wejdziecie i zagłosujecie na best paring ever, czyli skate oczywiście Wink . Żartuję tylko, spokojnie Smile
[link widoczny dla zalogowanych]

Dziękuję: Karollini


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caroline954 dnia Nie 19:20, 01 Cze 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
seige
Moderator



Dołączył: 26 Paź 2006
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wuthering Heights

PostWysłany: Nie 19:56, 01 Cze 2008    Temat postu:

Hej kochane Jaterzątka! ;*

Jak to dobrze móc wreszcie tutaj zajrzeć! Jak to wspaniale czytać Wasze piękne posty! Oby było ich jak najwięcej. Wszystkie Wasze spostrzeżenia są cudowne, a conajmniej połowa z nich aż prosi się o skomentowanie. Niestety real life jest dla mnie ostatnio wyjątkowo brutalny, jeśli chodzi o całkiem swobodne posiadanie czasu. Zwłaszcza miniony weekend. Bardzo chciałabym napisać coś moNdrego odnośnie finału. Bardzo, ale to bardzo chciałabym go obejrzeć po raz drugi. By móc właściwie ocenić to co zostało nam podarowane przed kolejnym, strasznym hiatusem. A podarowane zostało tak wiele, że w tej chwili mój zmęczony i udręczony (właśnie moje ostatnie pracujące szare komórki zostają katowane przez plenerową imprezę biesiadną, grrr!) mózg nie byłby w stanie wymyślić od czego trzeba byłoby zacząć... Ach!

Mimo wszystko chciałabym podzielić się z Wami pewnym spostrzeżeniem, które ugruntowało się u mnie podczas finału. Przez ostatni miesiąc żyłam w całkowitej izolacji od lostowego, jaterskiego i w ogóle shipperskiego światka. Okres ten dał mi możliwość odpoczynku i zdystansowania się do naszego ukochanego serialu oraz wszystkiego co niesie on ze sobą. Jestem niezwykle wdzięczna za to i obiecuję sobie, biorąc Was za świadków, że nigdy więcej nie dam się wpakować w zbyt emocjonalne podejście do tego, co dzieje się w LOST (i w każdym innym serialu tym samym). Może zabrzmi to dziwnie, ale zbyt hardcore-owe shipperstwo można porównać do złośliwego raka, który przerzuca się na coraz to nowe narządy, by w końcowym stadium doprowadzić do całkowitej niemożliwości egzystowania. Takie shipperstwo zaczyna zżerać od środka i sprawiać, że przestajemy dostrzegać to co powinniśmy. To, dzięki czemu miłość do serialu TV może być naprawdę wyjątkowym przeżyciem. Moje odseparowanie od lostowego światka, moja swoista "chemoterapia" doprowadziła do recesji złośliwego wirusa, który sprawiał, że nie potrafiłam doceniać w 100% tego, co Darlton nam w LOST serwują. Dzięki miesięcznej kwarantannie potrafiłam finał 4 sezonu LOST pozostanie dla mnie jednym z najpiękniejszych telewizyjnych przeżyć. Każda najmniejsza jego scena.

Podczas oglądania nie zastanawiałam się kiedy zobaczę sceny jaterskie, co niegdyś było czymś tak naturalnym, jak świecące w dzień słońce. Nie przeszkadzało mi zupełnie skupianie się kamery na innych wątkach. Wszyscy bohaterowie stali się dla mnie tak samo ważni, a przez to bardzo istotne stały się dla mnie ich doświadczenia. Potrafiłam zrozumieć pobudki kierujące zarówno Jackiem, jak i Sawyerem, Hurleyem i Sun, Benem i Lockiem... Nie patrzyłam na sceny skaterskie z jaterskiego punktu widzenia. Patrzyłam na nie okiem miłośnika serialu. Serialu, jako całości. I dzięki temu potrafiłam te sceny docenić. Dzięki temu Dope reunion był dla mnie jedną z najpiękniejszych lostowych scen. Niejednokrotnie przebijającą większość scen jaterskich. Potrafiłam cieszyć się każdą najmniejszą sekundą. Nawet bolesnym, jaterskim angstem, tak bardzo życiowym i prawdziwym! I wreszcie: mogłam się cieszyć skaterskim kissem! Mogłabym teraz wymieniać i wymieniać poszczególne sceny i moje reakcje z nimi związane... Chciałabym móc to zrobić, ale mój organizm buntuje się przeciwko większemu wysiłkowi umysłowemu.

W każdym bądź razie chciałam Wam powiedzieć, że nie istotne jest Skate, Dope, Jate, Jun i każdy inny pairing. Nie istotne są wygrane i przegrane między tymi pairingami. Nieistotny jest rachunek porównawczy pairingowych scen. Istotni są bohaterowie! Sawyer, Kate, Jack, Desmond, Penny, Jin, Sun... etc.. Ich przeżycia i doświadczenia. Dopiero gdy odseparujemy ich od siebie możemy właściwie ocenić pobudki, jakie nimi kierują. Bo tak na dobrą sprawę nie ma czegoś takiego jak Jate vs Skate. To nasze shipperskie umysły sprawiają, że widzimy te postaci w nieodłącznej symbiozie ze sobą. Żaden człowiek nie zachowuje się identycznie wobec wszystkich ludzi. Inne mamy podejścia do naszych rodziców, inne do naszych partnerów, inne do naszych dzieci. Inne do ciotki, inne do wujka. Inna jest Kate z Sawyerem i inna jest Kate z Jackiem. Tak samo jak ich relacje. Trzeba się z tym pogodzić i wziąć poprawkę na jeden prosty fakt: LOST jest niezywkle prawdziwą, piękną historią, ale jest jednocześnie serialem TV. Cieszmy się nim póki w nas żyje. Po prostu.

Btw: A propos Dope/Jate - zwróćcie uwagę na kolorystykę ich ubrań przy pożegnaniu na łodzi Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christa




Dołączył: 03 Lip 2006
Posty: 689
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:00, 01 Cze 2008    Temat postu:


Cytat:
I jeszcze coś, co słusznie zauważył Christul, który póki co, nie raczy ruszyć dupska, by samemu coś naskrobać. Zgadzam się z nią w 100%. Otóż. Wszyscy doskonale wiemy i wielokrotnie dostawaliśmy dowody na to, że Kate dla Jacka dałaby się pokroić. Wracała po niego, walczyła, bez niego nie chciała uciekać. Wyobraźcie sobie, że to Jack skacze z helikoptera. Wyobrażacie sobie, że ona za nim nie skacze? Ni **uja.

Że niby mi się nie chce ruszyć dupska, co? Mad *foch*. Nie przypominam sobie, bym wyrażała zgodę na publikację moich spostrzeżeń
Jednakowoż je potwierdzam. Jestem pewna, że gdyby to Jack wyskoczył z helikoptera(u?) Kate wyskoczyłaby za nim. I w zasadzie od razu, gdy zobaczyłam tę nieszczęsną scenę to byłam tego pewna.


Cytat:
Najbardziej wkurzyło mnie w tym odcinku nie skiss, ale te spojrzenia i uśmieszki przed wsiadnięciem skate do helikoptera. Chryste, jakie to było z d**y... I pasowało do sytuacji mniej więcej tak samo, jak jacket kiss kilka odcinków wcześniej. Jeszcze niedawno Kate plaskała Soyę w twarz i patrzyła na niego pełnym rezygnacji spojrzeniem, teraz nagle jakieś pseudoflirciarskie spojrzenia... Beznadzieja... Wyszło to po prostu sztucznie.

Zgadzam się. Ja naprawdę, pomimo wszelkich starań, tej dziewczyny nie kumam. Naprawdę. To jest chyba najbardziej skompikowany i rozchwiany emocjonalnie charaketr spośród wszystkich bohaterów (no, prawie wszystkich). Nie rozumiem jaką trzeba być dwulicową suką (przepraszam za wyrażenie, ale inaczej nie umiem jej nazwać :/) żeby jednocześnie martwić się jednym facetem i sprawdzać czy wszystko ok z jego szwami i dotykać go (!) a jednocześnie uwodzić zalotnymi oczkami drugiego. No nie czaję po prostu. Naprawdę chciałabym, żeby oboje na chwilę kopnęli ją przysłowiowo w tyłek (i najlepiej zajęli się sobą Cool), by nareszcie zdecydowała się którego tak na serio kocha. Jednak nie sądzę, by to miało miejsce. Pewnie do końca LOSTa dwóch jej podlotków będzie koło niej biegać i dbać o to czy przypadkiem Kejtusia czegoś nie potrzebuje. Przepraszam, że tak ostro wypowiadam się o niej, ja ją pomimo wszystko lubię i po części rozumiem, ale niektóre jej zachowania są dla mnie niewytłumaczalnie idiotyczne i kompletnie nie pasujące do Kate, jaką poznaliśmy w 1 sezonie.

CATH!!! Twój ostatni AV to IMO ten właściwy spectacular kiss! Czemu wcześniej o tym nie pomyślałam???? I o co my się wogóle kłócimy?! Gdzie SKate?! Gdzie Dope?!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Christa dnia Nie 20:06, 01 Cze 2008, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Logan




Dołączył: 18 Maj 2007
Posty: 154
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5

PostWysłany: Nie 21:03, 01 Cze 2008    Temat postu:

Czyli co ta scena lotnisko to jednak scena kończąca Jate :/ Kate go nienawidzi, a miało być tak dobrze. I jednak ta przysługa, którą załatwiała dla Saywera nie miała żadnego znaczenia w ich sprawach. Głupi Jack spiepszył to :/ Kate tylko Sawyerowi pomogła nic takiego...

Na wyspie 1 fajna scena przy helikopterze Smile martwiąca sie o niego Saywera to bolało Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Catherine




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DG city

PostWysłany: Nie 21:24, 01 Cze 2008    Temat postu:

Boże, znów tu wlazłam, zamiast się uczyć... ;| Przydałby mi się jakiś intensywny kurs samodyscypliny ;/

Caroline, że co? Co oglądałaś bez dźwięku? Nie mów, że odcinek xD ... Odcinek? Shocked Why? xD Głośniki Ci padły, czy co? Mam nadzieję, że choć napisy miałaś!!! Very Happy I koniecznie obejrzyj z dźwiękiem! Musisz usłyszeć to "I'm not leaving without you!" i rozpłynąć się po tych słowach!

Tak, avki są super, uwielbiam pomysłowość i poczucie humoru jaterów! xD

Majka, dobrze, że jesteś :* Odpocznij i ogarnij swym wnikliwym umysłem ten finał. We need this Cool

Oooo, Logan... Twisted Evil Tęskniłam Cool Brakowało mi Twoich odartych z wszelkiego sensu postów Smile

Los tapetos (made by Po! (Rosie)):

[link widoczny dla zalogowanych] Ta po prostu MIECIE! Awwww! :THUD:

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych] Polecam mroczne spojrzenie wyżej umiejscowionego Jacka Twisted Evil darkness, mrrrau


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caroline954




Dołączył: 13 Cze 2007
Posty: 370
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: N.S.

PostWysłany: Pon 14:33, 02 Cze 2008    Temat postu:

Cath- xD głośniki w porządku, tylko z moją samodyscypliną gorzej, bo mam wielkiego lenia w tyłku, i niestety jeszcze nie ściągnęłam tego odcinka, ale ICTWY widziałam na YT. Resztę postaram się ściągnąć w najbliższym czasie . Tapety są śliczne jak zawsze, ale mimo wszystko wolę ostatnią porcję

Cytat:

Boże, znów tu wlazłam, zamiast się uczyć... ;| Przydałby mi się jakiś intensywny kurs samodyscypliny ;/

Nie przejmuj się Cath, nie tylko Tobie .

Majka-


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
made




Dołączył: 05 Lut 2007
Posty: 428
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:41, 03 Cze 2008    Temat postu:

i po finale .. a przed nami taki odwyk lostowy ;/

te 1,5 h minęło bardzo - bardzo szybko, cóż składała się na to zwarta akcja kilka wątków, ten finał jak dla mnie to perełka i nie uważam że był on dopowy skaterowy czy jeterki bo nie związki odgrywały w nim wielką role
to w jaki sposób wydostali się z wyspy, przyznam ze bardzo mnie usatysfakcjonowało Wink
ale że to wątek jate przejdę do mojej ulubionej pary

początek ..uhhhmm ciężko i to ze kate dała mu z liścia, tak się zastanawiam może chciała go postawić do pionu w ten sposób - coś w style kurcze jack opanuj się byłą nam tak dobrze
a aaron musiał bardzo polubić 'wujka' skoro kate cały czas musi tłumaczyć mu czemu nie ma go z nimi .. ach czemu jack taką sielankę spieprzył no ale gdyby nie spieprzył to nie był by to lost

kurcze po tym jak zakończył się finał mam bardzo duże obawy w jakim kierunku idzie skate , do tej pory była to kłoda na drodze jate a teraz ... 3 lata rozłąki oboje myślą ze nie żyje przecież to się składa na otp ;/
nie nie nie , nie znoszę patrzeć na uśmieszki skate mam przy tym odruchy wymiotne Rolling Eyes to było by dla mnie najgorsze zakończenie tej wspaniałej historii gdyby kate wróciła na wyspę i zaczęła budować szczęśliwa rodzinę z sawyerem ...

jack koniecznie musi wyjść z tego stanu w jakim w chwili obecnej się znajduje MUSI
A BEN CIEKAWA JESTEM JAK PRZEKONA KATE DO POWROTU
BOJE SIĘ ZE MOZĘ JEJ POWIEDZIEĆ ZE SAWYER ŻYJE I CAŁY I ZDROWY , jeśli kate zdecydowałaby się wrócić dla sawyera to jest to dla mnie straszne ...

ja chce jate ! jak chce być znowu być pewna tego ze jate to fate !!!

i wiedziałam że po tej godzinie szczęścia patrz snbh nie będzie już tak kolorowo

czekam na analizę majki :*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caroline954




Dołączył: 13 Cze 2007
Posty: 370
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: N.S.

PostWysłany: Wto 12:28, 03 Cze 2008    Temat postu:


Cytat:
kurcze po tym jak zakończył się finał mam bardzo duże obawy w jakim kierunku idzie skate , do tej pory była to kłoda na drodze jate a teraz ... 3 lata rozłąki oboje myślą ze nie żyje przecież to się składa na otp ;/

Skate ?! Sawyer& Kate ?! Chyba nie mówimy o tym samym paringu, bo z tego co ja widzę, to Kate jakoś specjalne za Soyą nie tęskni, i nie jest skłonna wracać na wyspę nawet po jego ciało Wink. Przecież to Kate wybrała, że nie wyskoczy za Soyą, że przyjmie oświadczyny Jack'a itp., itd. Gdyby na prawdę jej na nim tak bardzo zależało to by wróciła nawet po to, żeby przywieść te jego zwłoki i jakiś pogrzeb urządzić, a tu nic. I pewnie teraz Jate byliby małżeństwem, gdyby nie Jack. Nie musicie się martwić, Kate kocha Jack'a, ponieważ to właśnie jego wybrała! Gdyby kochała Soyę to by nie była z Jackiem. I IMO to Jack&Kate składają się na OTP, bo nie są razem raz przez Soyę, raz przez Julię, raz przez samego Jacka itp. A po za tym pierwotnym planem Darltona było wyswatanie Jate, a oni jak dobrze wiemy, i jak sami z resztą mówią, trzymają się pierwszych wersji Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ciara




Dołączył: 23 Kwi 2008
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:57, 03 Cze 2008    Temat postu:

<b>made:</b> Ja również mam/miałam wątpliwości. Nie ukrywam, że boję się o nasz paring. Z drugiej strony, nie mogę sobie wyobrazić, aby Darlton po tylu ciepłych słowach pod ich adresem mógł tak nas zwieść. Przecież wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że będą razem. Tak musi być i nie ma innej opcji.

Obejrzałam chyba już milionowy raz scenę na lotnisku. Co z tego, że Kate spoliczkowała Jacka i na niego nawrzeszczała? W jej głosie i zachowaniu ewidentnie widać, że nadal go kocha. I gdyby tylko Jack nie stał się tym, kim się stał na pewno byliby razem. Ona żałuję, że on nie zajmuje się już Aaronem. Czuję się okropnie, gdy musi odpowiadać małemu dlaczego Jacka przy nim nie ma. I przy niej.

Zastanawiam się właśnie, jak by to było gdyby wyskoczył Jack. Pasowałoby to do jego heroiczności, prawda? Co by było gdyby to Sawyer żył z Kate poza wyspą? Czy ona nadal byłaby tak szczęśliwa i krzyczała "Yes. Of course, I will. Yes"? Nie sądzę.

Plusem takiego rozwiązania byłby z pewnością jej powrót na wyspę. Wyobrażacie to sobie, jak Jack wychodzi z dźungli w jasnej koszuli (on tak świetnie wygląda w białym -> patrz: pierwsza seria) i widzi Kate stojącą na plaży.

TO BYŁABY Z PEWNOŚCIĄ NAJBARDZIEJ ROMANTYCZNA SCENA W HISTORII SERIALU.

Przebiła by wszystkie skissy, skexy i takie inne.

Bo Jate is Fate i ja będę wierzyć w to do końca.

Na udowodnienie mojej teorii, że Jate z pewnością się nie kończy zarzucam linkiem do przepięknego vida:

My skin by Lostbed


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caroline954




Dołączył: 13 Cze 2007
Posty: 370
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: N.S.

PostWysłany: Pią 10:45, 06 Cze 2008    Temat postu:

Kochana Mere, z okazji Twojego święta życzę Ci dużo sukcesów, życzę Ci abyś się dostała do swojego wymarzonego liceum, życzę Ci żebyś była szczęśliwa, czuła się kochana, żebyś mogła z nami celebrować wszystkie jexy jakie nam jeszcze Darlton zapodadzą Smile no i życzę Ci ofc dużo miłości i pomyślności!

Happy birthday honey! :* Mam nadzieję, że lubisz róże i lilie Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meredith




Dołączył: 23 Sty 2007
Posty: 160
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z samolotu

PostWysłany: Pią 13:34, 06 Cze 2008    Temat postu:

Karolinni honey :* dziękuję ;* napisałam Ci już na gadu,nie będę więcej już nic dodawać Smile aha,a nawet gdybyś napisała to co chciałaś i bym hmm....poległa Very Happy to byłaby piękna śmierć Very Happy Jeszcze raz dziękuję. rewanż za miesiąc Super Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Catherine




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DG city

PostWysłany: Pią 19:11, 06 Cze 2008    Temat postu:

Mer, najlepszego! :* Coby iskierki radości jak najczęściej gościły w Twych oczkach, a brzuch bolał Cię jedynie od śmiechu! Very Happy I żebyś zawsze bez trudu zdawała wszystkie egzaminy, a wokół siebie miała osoby, z którymi warto dzielić życie Partyman No i coby tradycji stało się zadość: spełnienia Jate! Heart Little gift from me:

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna -> Bohaterowie Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 55, 56, 57  Następny
Strona 31 z 57

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
deoxGreen v1.2 // Theme created by Sopel stylerbb.net & programosy.pl

Regulamin