Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna

Forum o serialu LOST: Zagubieni
Forum o najpopularniejszym serialu Lost: Zagubieni
 

JATE IS FATE III - because 2000 & J8 [SPOILERY]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 55, 56, 57  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna -> Bohaterowie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anula




Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 22:00, 24 Lut 2008    Temat postu:


Cytat:
I tym powodem jest IMO Claire. Claire, która albo nie żyje, albo została na wyspie. Podejrzewam, że bardziej prawdopodobne jest to pierwsze, bo w 4x01, kiedy Hurley przeprasza Jacka za to, że poszedł z Lockiem i Jack ma łzy w oczach miałam przeczucie, że cała ta podtekstowa wymiana zdań wiąże się z Claire. Prawdopodobnie, gdyby Claire nie poszła z Lockiem nic by się jej nie stało lub nie musiałaby na wyspie zostawać. Oczywiście Jack, jak to Jack, obwinia się za to, co się stało z pozostałymi rozbitkami. A za Claire obwinia się pewnie sto razy mocniej, bo jest to wszakże jego siostra. Dlatego Jack nie chce widzieć się z Aaronem. Z każdym dniem ból i poczucie winy w nim wzrasta i z każdym dniem będzie mu coraz gorzej powrócić do normalności. Zaczyna się wyboista i spadzista droga dla naszego Jacka. I nie skończy się ona dopóki nie powróci z Kate i Aaronem na wyspę. Wierzę, że znajdzie jakiś sposób, że znajdą go razem.


W 100% zgadzam się z Majką. Od samego początku właściwie jestem pewna, że właśnie Claire jest powodem, dla którego Jack nie chce widzieć Aarona. Coś się na wyspie stało. Póki co możemy jedynie spekulować bo na pewno minie trochę czasu zanim się dowiemy faktycznie co się stało Wink Wszyscy wiemy jaki jest Jack, Jeśli Claire nie żyje, na pewno w jakimś stopniu obwinia się o jej śmierć i póki co nie jest gotowy na spotkanie z Aaronem. Prawdopodobnie wie już, że Claire jest/była jego siostrą i nie jest jeszcze gotowy, żeby zmierzyć się z tą trudną dla niego sytuacją. Do czasu.

Maja świetne capsy!

A tu trochę mojego stuffu [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Catherine




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DG city

PostWysłany: Nie 22:10, 24 Lut 2008    Temat postu:

M, capsy jak zwykle boskie! :*

Majka, Anula - jaterski stuff genialny, chyba coś wkrótce ukradnę Twisted Evil

Anula, nosimy to samo nazwisko, jak widzę. Jesteśmy jedynymi prawowitymi córami Matta na tym forum Twisted Evil Pozdro, siostra

cath_fox ^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anula




Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 22:57, 24 Lut 2008    Temat postu:

Taaaaaaak Cath wiem, Majka mnie uświadomiła
Pozdro, pozdro Mr. Green

anula_fox Twisted Evil


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
seige
Moderator



Dołączył: 26 Paź 2006
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wuthering Heights

PostWysłany: Pon 17:42, 25 Lut 2008    Temat postu:


Anula napisał:
W 100% zgadzam się z Majką. Od samego początku właściwie jestem pewna, że właśnie Claire jest powodem, dla którego Jack nie chce widzieć Aarona. Coś się na wyspie stało. Póki co możemy jedynie spekulować bo na pewno minie trochę czasu zanim się dowiemy faktycznie co się stało Wink

Dzięki New York Post wiemy teraz jak to wszystko będzie rozkładało się w sezonach:

UWAGA minimalny spoiler!:

New York Post Snippets:

Damon Lindelof: "Season 4 is about who gets off the island and the fact that they need to get back. Season 5 is about why they need to get back, and season 6 is about what happens when they get back."

Jak to dobrze wreszcie wiedzieć co kiedy mniej więcej się wydarzy! Z takim rozkładem jestem prawie w 100% pewna, że najlepszy jaterski stuff dostaniemy w 5 sezonie. Kiedy wszyscy z Oceanic6 zdadzą sobie sprawę, że muszą wrócić. Boshhh to będzie mindblowing!

Oraz pozostałe, IMO najważniejsze smaczki z artykułu:

6. Sayid teams up with Ben: The folks from the freighter are allegedly more dangerous than the Others ever were. We know that Sayid works for Ben in the future, and Hurley's helping Locke trick Jack and Kate.

7. We get more episodes: Lindehof and Cuse were only supposed to do 8 episodes of "Lost." Now that the writers' strike is over, they'll do 13. Episode7 will conclude with a cliff-hanger, after which the show will take a month-long break. "There will be very significant mysteries answered in the seventh episode," says Cuse. "The eighth episode is non-traditional and the start of something new."

8. More sexual tension: The love quadrangle between Jack and Kate, Kate and Sawyer, and Jack and Juliet promises delicious complications, with Jack telling Kate he loves her, Sawyer asking Kate to shack up with him on the island and Juliet saving the day for Jack.


Czyli po 7 epku mamy miesiąc przerwy a potem pozostałe 6. Bardzo mi to odpowiada. I nie mogę się doczekać co to za cliffhanger! Natomiast shipperski stuff już praktycznie cały się zrealizował. Nic nowego nam nie powiedzieli, a to że seksualnego napięcia między naszym czworokątem zagłady ciąg dalszy nikt nam nie musi tłumaczyć

Całość:

[link widoczny dla zalogowanych]

NY Post to także Jaterzy. Przygotowali całą galerię dla fanów Jate :

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Logan




Dołączył: 18 Maj 2007
Posty: 154
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5

PostWysłany: Pon 18:16, 25 Lut 2008    Temat postu:

Super newsy. Szkoda tylko, że 4 sezon tak mało odcinków bedzie miał... Musze użuwyc translatora, bo nie rozumiem dokadnie tego txt nr. 8 a i nie słyszłem jeszcze, ze Hurley bedzie pomagał Lockowi wykiwac Jacka i Kate, bo w txt nr. 6 jest coś o tym wspomniane, prócz Sayida współpracującego z Benem w przyszłości..

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
audrey




Dołączył: 19 Mar 2007
Posty: 40
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok

PostWysłany: Pon 18:45, 25 Lut 2008    Temat postu:

teraz jaa ^^.

nie wiem, czy mogę już pisać dużymi literkami, ale najwyżej Seige mnie "zmniejszy". ;p Wogóle obejrzałam już wcześniej, ale piszę dopiero dziś, bo mam taki kaprys i już.

o boże. o boże o boże. o boże o boże o boże. boże o. Jate jest najbardziej zajebiaszczym pairingiem w serialowej historii. Poza tym, oficjalnie dodaję prawnika Kate do grona jaterów ;D Z pewnością nikomu to nie umknęło ( a i tak o tym napiszę, bo IMO było to jedno z najpiękniejszych werbalne porozumienie, które plasuje się egzekwo z uśmiechem Toma Lefroya do Jane Austen w scenie balowej 'Becoming Jane' ) jak Jack porozumiewawczo i pokrzepiająco spojrzał na Kate wchodząc na salę sądową. Znów ze wstydem muszę przyznać, że przewijałam tylko na jateskie sceny i flashforwardy. [zuo] A teraz możecie mnie zabić, ale napiszę, że Skate jest boskie ;p Jest to idealny przykład współczesnych par. nuda=potrzeba=seks=odtrącenie=dÓpa. Dzisiaj ludzie tak mają. Nie ma prawdziwej miłości. ;D A Jate ... Jate to co innego. ;D Jate jest bajką. Jate jest cudownie bajeczne niczym wedlowkie ptasie mleczko ;D Jate jest pożądaniem nie tylko ciała, ( taa mam na myśli wcześniejsze klepanie po tyłku ) ale i uczucia osoby, którą się kocha. Jate jest Disneyem normalnie. Jate jest kochane ;D
Jezuu czy ktoś widział ( tak. każdy widział wiem, ale muszę o tym napisać ) jak oni puszczają w niepamięć złe chwile. Przecież nie rozmawiali na temat skexu ( wiwat sxex. skex fajny jest . i niee ma miłości ni hu huuu ;D ) ona nie pyta go o Juliet. Taa ja wiem że w swoim towarzystwie zapominają o całym świecie, jednak mogliby w końcy ich wytępić. ;] Co do Aarona. IMO Claire padnie w którymś z odcinków, Aaronem zaopiekuje się Kate a Jack nie będzie chciał znać swojego siostrzeńca. Nie. Złe to jest bo Jack to nie Sawyer. Jack lubi Aarona. Razz Next. Sawyer zrobi dziecko Kate, sam !@$#$% ją zostawi i ona nazwie go ( dziecko , nie Soyę ;p) Aaron na cześć słynnego Kabaczka. A Jack będzie kochał Kate always & forever, jednak potrzebuje czasu na oswojenie się z myślą, że będzie wychowywał dziecko kobiety jego życia i #$@$%^ Sawyera. Nieeee ... też złe. Jack kocha wszyskot co jest namiastką Kate. Także o Aaronie wypowiadać się nie będę, jednakże mały jest strasznie słodki ^^ A jakim problemem było dla niego zaprzeczenie uczucia, jakie żywi do Kate. Jej jak widać także zależy na jego miłości, bo z takim rozczarowaniem wówczas na niego popatrzyła ;] CÓd miód.

Ok. Ja się nie spoileruję, więc nie wiem, ale czy to ten odcinek miano na myśli mówiąc, że to będzie ten jaterski epek ??

Logan wkurza mnie z każdym jacketowaniem i wogóle z każdym postem nie wiem czemu ^^

ej. my już miałyśmy takiegooo jak on tam .. matrix bodajże ;/

APDEJT. Matka odnośnie Aarona ma sporo racji. ^^


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez audrey dnia Pon 18:47, 25 Lut 2008, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Catherine




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DG city

PostWysłany: Wto 13:26, 26 Lut 2008    Temat postu:


Audie napisał:
Jate jest najbardziej zajebiaszczym pairingiem w serialowej historii.

Zajebiaszczy - xDDD Kradnę to pieprzne słówko do swego słownika Twisted Evil Co do reszty, oczywiście zgadzam się, Audie

Audie napisał:
Jack kocha wszyskot co jest namiastką Kate.

TAK Crying or Very sad Pięknie napisane. Nawet jeśli byłoby to bejbi Soyi, to kochałby je wiedząc, że jest jej... Taki jest nasz Jacko. Dlatego właśnie to nie jest dziecko Soyi :]

A ja sobie tak teraz pomyślałam... Kiedy Kate będzie miziała Jacka po policzku? Genialnie by było, gdyby miało to miejsce w V odcinku. To byłby bardzo czytelny kontrast: polik Soyi (solidny *plask* bez mrugnięcia okiem) vs polikuś Jacka (czułe, pełne uczucia miziu-miziu)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
seige
Moderator



Dołączył: 26 Paź 2006
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wuthering Heights

PostWysłany: Wto 16:29, 26 Lut 2008    Temat postu:

Wreszcie znalazłam moment, żeby usiąść i przelać na papier to wszystko, co przyćmiewały mi do tej pory wszechogarniające emocje z rodzaju: "OMG, kocham Jacka, kocham Kate, kocham ich! Aaaaaa!" Oto co z tego wyszło:



Tytuł epizodu, poza ogólnie znanymi kulturalnymi odniesieniami, jest też IMO całkiem zwyczajną metaforą. Jajko uznawane jest jako naturalny symbol perfekcji. Symetryczne, o uniwersalnej formie, gładkie. Czyli takie, jakie jest życie Kate i jej osobowość, przedstawiona w FF. Kate ma dziecko, dobry samochód, pieniądze, śliczny dom pod miastem... Ponadto jest wolną kobietą, przez niektórych postrzeganą nawet jako sławną bohaterkę. Jajka mają jednak bardzo delikatne skorupki. Są kruche. Tak kruche, jak życie Kate w FF, życie zbudowane na iluzji. Syn, którego Kate kocha nie jest tak naprawdę jej, a pojęcie, jakie świat ma na temat jej osoby, dalekie od prawdy. Kate mówi do Jacka: "I've heard you tell that story so many times Jack, I'm starting to think you believe it" i jest w tym ogromnie wiele prawdy. Nie tylko, jeśli chodzi o Jacka. Kate siebie również stara przekonać, że życie, które buduje na kłamstwie może być usprawiedliwione w imię wyższych celów. I w głębi, w środku, Kate wie, że to co robi jest złe, że jest amoralne - świadczy o tym wyraźny dyskomfort, a nawet ból, który widać na jej twarzy, kiedy słucha zeznań Jacka.

To wszystko tworzy zgrabną paralelę z tym co dzieje się na wyspie. Sawyer zaoferował Kate bardzo podobną wolność, do tej uzyskanej w FF - ucywilizowane życie w utopijnym Othersville ze wszystkimi wygodami nowoczesności - ciepłym łóżkiem, hydrauliką - i nim samym... Ale w tym przypadku Kate nie wydawała się, ani przez chwilę, zachwycona jego propozycją, była nią nawet lekko zniesmaczona. Wreszcie powiedziała Sawyerowi bez ogródek, że nie została w OV z jego powodu i widać, że po zrealizowaniu swoich celów będzie zamierzała stamtąd odejść. Wątpliwości co do tego planu pojawiają się dopiero w momencie, w którym Kate słyszy od Milesa nieprzebierające w słowach komentarze na temat jej przeszłości oraz "przyjacielską dobrą radę". W Kate zaczyna zakorzeniać się przekonanie, że może rzeczywiście nie ma po co wracać na ląd. Że nie odnajdzie odkupienia i przebaczenia w świecie, od którego uciekała i że nigdy nie stanie się taką kobietą, jaką zawsze chciała być. Emocjonalnie zagubiona i w jakimś sensie pogrążona zjawia się u Sawyera, pragnąc przekonać samą siebie, że scenariusz, który James przed nią malował jest możliwy do zrealizowania. W tym czasie wydaje się Kate, że to jest jedyne wyjście z sytuacji, jedyna znana droga pocieszenia. To co Kate od wielu lat umie robić najlepiej - iść na łatwiznę. Ale cały ten plan nie wytrzymuje nawet pierwszych dwunastu godzin. Złudna iluzja szczęśliwego domu sypie się, jak przysłowiowy domek z kart, gdy Kate wraca rankiem do rzeczywistości. Nie potrafi już udawać, tak łatwo, jak udawało się jej to w przeszłości. Kate zaczyna ewoluwać w całkiem inną kobietę. Kobietę, która nie chce tylko bawić się w dom. Kobietę, która chce mieć coś namacalnego, coś rzeczywistego. Parę lat później Kate osiąga ten plan: ma dom, ma dziecko i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie okazało się, że jej stan posiadania jest tylko cienką, iluzoryczną skorupą. I w jednym i w drugim przypadku, na wyspie i w FF, brakuje bowiem w jej życiu tego najważniejszego spoiwa - szczerości i miłości. Dlatego Kate policzkuje (a raczej nokautuje ) Sawyera. Ponieważ z dnia na dzień zaczyna przekonywać się, że od tego, czego najbardziej pragnie, a zarazem boi się, nigdy nie da się jej uciec. Nie uda się Kate zrobić z Sawyera kogoś, kim on nie jest. Tak samo jak nie uda się jej usilnie starać się zatrzymać swoją dawną osobowość, wstrzymywać rozwój. Sawyer mógł być dobry dla dawnej Kate, Sawyer był wręcz potrzebny dawnej Kate, by mogła uwierzyć, że człowieka ułomnego też można pokochać. Ale teraz, kiedy jej demony zaczynają zanikać, Sawyer staje się dla niej uporczywym, potężnym kamieniem, starającym się zatrzymać ją w przeszłości, podczas, gdy ona niczego bardziej nie pragnie, niż ewoluwać, stawać się kimś lepszym.

Oczywiście najbardziej ironiczny jest kontekst i geneza pozostania Kate w OV. Kate przy Jacku nie boi się tak bardzo swojej przyszłości. Jest on dla niej niczym pozytywnie naładowany magnes, jak dobra butelka wytrawnego koniaku, poprawiająca nastrój już przy pierwszym łyku. Gdy Jack znika z horyzontu, Kate traci impet, traci odwagę. Ale każdy człowiek, który skosztował najlepszego, czy to koniaku, czy czegokolwiek innego, zawsze będzie miał w pamięci jego smak, zawsze będzie marzył i chciał go spróbować ponownie. Tak samo Kate, która podświadomie szuka pretekstu, by od Sawyera odejść. Wrócić do Jacka, nawet ryzykując powtórne odrzucenie. Pech, a może i szczęście, sprawia, że Sawyer uderza właśnie w ten najczulszy punkt, obnarzając jej prawdziwe zamiary. I nie liczy się wtedy kłótnia o ciążę, bo Kate, jak to Sawyer również bardzo akuratnie zauważył, nie chce mieć dziecka nie bardziej niż on. Katalizatorem rozstania jest mężczyzna, w którego pobliżu Kate chce się znaleźć jak najszybciej. By znowu poczuć, że jest kimś więcej, niż uciekającą przed prawem morderczynią. Żeby znowu nabrać sił i odwagi do walki o wolność. Na jej nieszczęście Sawyer ma również rację co do innej rzeczy: w przeświadczeniu, że jeśli Jack odrzuci ją po raz kolejny, to ona po raz kolejny wróci do Sawyera (nie chcę tutaj rozwodzić się od podejściem Sawyera do tej sprawy, ale jego zadowalanie się ochłapami i resztkami jest conajmniej niesmaczne ). Może nie stanie się to prędko, ale przewiduję, że tak właśnie będzie (to na pewno nie było pożegnanie Skate przed wydostaniem się Kate z wyspy!). I całkiem nieźle to wygląda, jako powód utrzymywania skaterskiej widowni w pewnego rodzaju zadowoleniu.

W jednym i drugim scenariuszu (wyspowym i w FF), Kate była przedstawiana jako nieszczęśliwa lub niespełniona, w taki czy inny sposób, kobieta. Chciała zrekompensować brak tego, czego od życia oczekuje, o czym marzy (własne dziecko, rodzina, prawdziwa miłość, bycie kochaną za to, jaką się jest naprawdę) substytutami swoich marzeń, takimi jak niesatysfakcjonująca miłość Sawyera, czy Aaron w roli syna. I w każdym z tych "domowych obrazków" brakowało do szczęścia tylko jednego czynnika - Jacka. I na wyspie i w FF był on jedną, jedyną osobą, która reprezentowała dla Kate to ostateczne brakujące ogniwo. Dlatego wydaje mi się, że scenarzyści w bardzo inteligentny sposób ujawnili nam zawczasu, jak ma wyglądać końcowy model osoby, którą Kate się ewentualnie stanie: odpowiedzialną, szczerą, kochającą i żyjącą w zgodzie ze sobą kobietą. Chyba nie muszę mówić, kiedy Kate taką właśnie kobietą się stanie

Najistotniejsze kwestie odnośnie rozprawy zostały już chyba przez nas poruszone. Chciałabym tylko dodać, że Jack nie tylko pojawia się na rozprawie, aby zeznawać jako świadek Kate, ale też robi to z uśmiechem na ustach. Chce w subtelny sposób dać Kate do zrozumienia, że wszystko będzie ok. I nawet, jeśli byłoby świetnie usłyszeć, co Jack jest jeszcze w stanie powiedzieć (i ile nakłamać) z miłości do niej, to o wiele bardziej kocham moment, który następuje oryginalnie - Kate, która kategorycznie odmawia zgody na jego dalsze przesłuchiwanie. Nie ma granic, których Jack nie przekroczyłby dla Kate (w odróżnieniu od podobnych granic, jakich nie chciał przekroczyć dla ojca) i Kate zaczyna chyba w pełni dostrzegać to dopiero na tejże sali sądowej, kiedy na jej twarzy pojawia się mieszanka niedowierzania, adoracji i przerażenia zarazem. A kiedy widzimy to pierwsze i IMO największe do tej pory wyznanie miłości ze strony Kate, w spojrzeniu Jacka również odmalowuje się świadomość tego faktu. Jest tym zachwycony i zarazem lekko onieśmielony tym zachwyceniem. To, co on zrobił dla niej było ogromne, ale to co ona zrobiła w imię czystości ich uczuć, było jeszcze większe! Dlatego Jackowi tak łatwo szło, gdy adwokat pytał go o zwykłe suche fakty. Pewnie mógłby tak łgać przez wiele, wiele godzin. Ale kiedy na afisz weszły emocje, kiedy Melissa uderzyła w najczulszy i najważniejszy dla Jacka punkt, zadając, ukochane przez nas pytanie... z Jackiem stało się to samo, co chwilę wcześniej z Kate. Musiał skłamać, nie miał wyboru, ale zrobił to ze łzami w oczach, nie mogąc spojrzeć w tak samo pełne bólu oczy Kate, wiedząc, że zbrukał w tym momencie to, co ona przed momentem ratowała. Podejrzewam, że gdyby w nie spojrzał, to dla wszystkich obecnych na sali stałoby się jasne, jak wielkiego kłamstwa się w tym momencie dopuścił. Należy także wspomnieć, że Jack ma świadomość wszystkich zbrodni, jakich Kate się dopuściła i nie zmienia to siły jego uczuć, ani o jotę!

Sceny parkingowe natomiast... Tak słodka i nieznośna zarazem mieszanina tęsknoty, miłości i dobrze nam znanej lekkiej niezręczności! Jack i Kate w przyszłości pozamieniali się miejscami. Kate stała się bardziej pewna siebie i świadoma swoich pragnień, a Jack bardziej zagubiony i zdystansowany. To jest główny powód, dla którego ten moment też nie jest dla nich odpowiedni. Tak, jak wspomniała Banshee na TF, odnosząc się do ich relacji: wypisz wymaluj jak w scenariuszu z HOTRS - "Off the sadness of two kindred souls unable to connect"....
W przyszłości to Jack jest kłamcą, unikającym zobowiązań, zmagającym się z początkami samodestrukcji, która zaprowadzi go w szpony nałogu i psychozy. Kate jest natomiast postrzegana jako bohaterka i nawet jeśli jest osobą odpowiedzialną i ustatkowaną, to jest również ograniczona do tylko jednej roli życiowej - roli matki (tak jak Jack był ograniczony do roli lidera na wyspie).

Przyjrzyjcie się chwili, w której Jack wypowiada swoje epokowe "I didn't mean it" i zwróćcie baczną uwagę na subtelny wyraz twarzy Kate. Jak w przepiękny sposób się ona rozjaśnia. Tak, jakby wbrew wszystkiemu, zaiskrzyła się w niej wielka nadzieja na happy end. Nadzieja na to, że Jack zmieni zdanie, że pojedzie za nią do jej domu, że wypełni, niewypełnialną przez nikogo i nic innego, pustkę... Dlatego nawet kiedy Jack odmawia, Kate przypomina mu, że propozycja będzie aktualna, aktualna zawsze! To ogromne przyrzeczenie. Nie szokuje jednak wcale, jeśli uświadomimy sobie, że Kate w FF jest kobietą, która dobrze zdaje sobie sprawę z siły swoich uczuć do tego mężczyzny. Bo tylko ten mężczyzna jest w jej domu i w jej sercu tak gorąco oczekiwany

Trzeba jednak zrozumieć czemu Kate postawiła Jackowi warunek. I ja doskonale to rozumiem. Kate jest teraz matką, w każdym, poza biologicznym, znaczeniu tego słowa. Ktokolwiek chce rozpoczynać związek z kobietą, która ma dziecko, ktokolwiek chce ją kochać, musi też chcieć kochać jej dziecko - tak samo silnie jak jej ciało i jej duszę. Więc oczywistym jest, że Kate została mocno zraniona zachowaniem Jacka, ale oczywistym jest też, że on dobrze wie, iż ją rani (rani całą pieprzoną trójkę, czyniąc ich najnieszczęśliwszymi ludźmi na tej planecie! ). I boli go to w jeszcze większym stopniu, niż sama niemożność przełamania demonów, które go ścigają. Pragnąć być z nią/nim tak bardzo, a jednocześnie musieć trzymać to pragnienie na wodzy w imię innych, silniejszych, mroczniejszych barier nie do przekroczenia (Jack) lub w imię wyższego dobra (Kate) - (Tak jak w HOTRS, kiedy to Kate nie mogła przełamać swoich barier, by pójść za Jackiem).

Nie ma we mnie najmniejszego okruszka wątpliwości, że Jack pragnąłby kochać Aarona do najmniejszego koniuszka swego istnienia i to właśnie jest IMO (o ironio!) jeden z powodów, dla których go tak bardzo unika. Poza poruszanym już przeze mnie powodem, jakim jest jakaś tragedia, związana z Claire i wydostaniem się Oceanic 6 z wyspy, jest jeszcze przecież jackowy strach przed rodzicielstwem. Przed byciem złym ojcem i mężem. Teraz, kiedy znamy wydarzenia z FF, jest jasne jak słońce dlaczego postać Jacka została zbudowana z tymi właśnie wadami i czemu w FB zmagał się takimi, a nie innymi demonami. I, tak jak wspominałam przed chwilą, Jack na pewno zdaje sobie sprawę, że być z Kate oznacza równocześnie być ojcem Aarona. Co, po nieudanym małżeństwie (za którego fiasko się obwinia!), porażająco nienormalnych relacjach z ojcem (za którego śmierć się obwinia!), jest dla Jacka chyba najbardziej przerażającą rzeczą pod słońcem! Strach przed popełnieniem tych samych błędów i skrzywdzeniem dwojga osób, na których najbardziej mu zależy (jak usuniemy jego marną matkę z obrazka to Kate i Aaron się de facto jedyną Jacka rodziną! ). Jack zaczyna zamieniać się w swojego ojca. Miejmy zatem nadzieję, że tak samo jak Christian, Jack pojmie wreszcie (Christian odwiedzający Claire w Syndey --> Jack przestający traktować Aarona jako personifikację swoich win/błędów...?), co powinno być dla niego najważniejsze i jak powinien żyć, żeby nie doprowadzić siebie i tych których kocha do tragedii.

Kończąc, chciałabym jeszcze wyrazić swój zachwyt nad pomysłem scenarzystów w łączeniu silnymi więzami wszystkich najdroższych Jackowi osób (Kate, Claire i Aaron). Poprzez ten zamysł LOST realizuje wiele swoich pierwotnych filozofii. Takich chociażby jak kontrastowanie przeciwieństw w celu wypośrodkowanie dwóch zwalczających się ekstremów: zło i dobro, biel i czerń, miłość i nienawiść: dlatego Jack staje się Kate, Kate staje się Jackiem, Kate wychowująca Aarona zamiast Jacka - wszystko to, jako przygotowanie Jacka i Kate do wspólnego życia razem, bazującego na tych właściwych przesłankach. Bo kiedy Jack i Kate będą wreszcie ze sobą, to to nie będzie coś mglistego, budowanego na mrzonce, czy iluzji. Kiedy Jack i Kate wreszcie staną się parą, będą bohaterami odkupionymi dzięki swoim własnym doświadczeniom, kompatybilni ze sobą, wypełniający swoje puste miejsca, pasujący do siebie jak puzelki. Dopiero wtedy i jedno i drugie będą mogli zapuścić korzenie (na wyspie ofc) i wychowywać razem (Aarona, swoje?) dziecko

Poza tym, wierząc w mitologiczne, lostowe przesłanki trzeba zawsze mieć na uwadze teorię Adama i Eve, jako Jacka i Kate; wyspy jako źródła cywilizacji i być może ogółu historii, ujawniającej się ewentualnie, jako kontynuację jedynego rodu, jaki może zrodzić ta ziemia: dobrych ludzi ("good people"), zapewnienia ciągłości linii Jacka (Shephard - Pasterz) i Aarona (brat Mojżesza).

Natomiast starając się przewidzieć, na podstawie Eggtown, jak będzie wyglądała przyszłość Jacka i Kate z tego bardziej emocjonalnego punktu widzenia, nie ma w moim umyśle nawet cienia podejrzenia, że mogliby razem na wyspę nie wrócić. Nie wrócić tam, gdzie to wszystko się zaczęło i nie zaznać szczęścia wtedy, kiedy oboje będą na tym samym, równym sobie, etapie życia. Co więcej - nie mam wątpliwości, że nawet jeśli Kate nie odnalazła w Eggtown domu z Sawyerem, to odnajdzie go w tym samym miejscu z Jackiem. W końcu dom jest tam, gdzie serce twoje...





Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Catherine




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DG city

PostWysłany: Czw 23:42, 28 Lut 2008    Temat postu:

M, bo Ty to potrafisz... :* Dzięki, że rozjaśniasz mi (i za pewne nie tylko) w głowach. Człowiek Cię przeczyta i od razu wszystko jest oczywiste i czytelne. Ma sens po prostu. Ja tam gdzieś podświadomie o tym wszystkim wiem, ale dobrze sobie czasem poukładać wszystko w głowie, w której na ogół panuje dziki chaos xD Dzięki :*

Ale to wszystko dziwne... Ja kiedyś myślałam i marzyłam o tym, by Jate poukładało sobie życie w "realu"... A teraz.. teraz to chyba zaczyna cieszyć mnie wizja tego, że oni kiedyś na tą wyspę wrócą i to prawdopodobnie na dobre... Ciekawe jak to ostatecznie będzie, bo na pewno nie chcieliby zdradzać nam aż tyle już teraz... Sprawa będzie pewnie dużo bardziej skomplikowana.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Logan




Dołączył: 18 Maj 2007
Posty: 154
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5

PostWysłany: Pią 16:29, 29 Lut 2008    Temat postu:

5 odcinek 0 Jate... szkoda :/

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Car0linee99




Dołączył: 09 Cze 2007
Posty: 56
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:34, 03 Mar 2008    Temat postu:

Właśnie zobaczyłam dwa genialne videła Jate, może nie całkiem szczęśliwe ale po prostu arcydzieła według mnie, więc wklejam, bo coś nam się nie rusza w grajdołku Wink Nie wiem czy już były, ale podejrzewam, że gdyby były to bym je już dawno widziała Laughing

A World Apart [Jate/AU]
Jack & Kate - Dream (AU)

To niesamowite jak ludzie potrafią manipulować filmem, abyśmy mogli zobaczyć to co chcemy. Te posklejane sceny są tak realne, że prawie uwierzyłam, że kiedyś miały miejsce. Goshh, ja już chce mieć większą pamięć RAM i robić videa Laughing


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Car0linee99 dnia Pon 20:36, 03 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caroline954




Dołączył: 13 Cze 2007
Posty: 370
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: N.S.

PostWysłany: Pon 22:15, 03 Mar 2008    Temat postu:

Hmmmm, też chciałam tu zapostować te wideła, ale jakoś tak okazji nie miałam xD. Dobrze, że już są Smile


Cytat:
To niesamowite jak ludzie potrafią manipulować filmem, abyśmy mogli zobaczyć to co chcemy. Te posklejane sceny są tak realne, że prawie uwierzyłam, że kiedyś miały miejsce. Goshh, ja już chce mieć większą pamięć RAM i robić videa Laughing

Dokładnie. Videa AU to coś, co lubię najbardziej Very Happy Rzeczywiście, wydaje się jakby one na prawdę miały miejsce. Są zrobione tak realistycznie. Caro, witaj w klubie, ja też bym pragnęła zrobić takie jedno, malutkie video, no ale niestety, pamięć ...

Majka, jak ja kocham te Twoje analizy, wypowiedzi ... Są po prostu fantastyczne . Podobnie było tym razem. Gratuluje talentu

Jeszcze coś dla fanów teorii o Adamie i Ewie jako Jack'u i Kate ( oczywiście to nie wszystko Smile, wzięłam tylko to, co najbardziej mi się spodobało. Więcej można znaleźć na LF ):

Cytat:
Jate = Adam/Eve; Jack, Claire, Aaron = Moses, Miriam, and Aaron

This is a great thread!!! I've always noticed Biblical connections right from the begining. Mostly dealing with the Old Testament or the Jewish Torah. That's why for a while my Church was considering forming a Lost Bible Study class since you can relate the characters to Biblical characters or to everyday people in general. That's why the backstories are in there, so we can relate to them even more.

I've read interviews where J.J., Damon, and Carlton have all said that the Biblical references ARE there for a REASON. That's one thing I love about this show is how they use these!!!

And as for another Biblical example in Lost, take my Jack/Claire sibling theory into account. The books of Exodus, Leviticus, Numbers, and Deuteronomy deals with the birth and life of Moses, who ends up saving his people from slavery and leading them into the Promised Land. Now, I've already heard references comparing Jack to Moses, but what's really cool is that Moses was seperated from his true family and raised by the Pharoh. And what's really interesting is that Moses grew up right beside his sister Miriam, and later his brother Aaron who were still in slavery, not knowing they were related. The 3 of them later found out about their shared family and would become the 3 chosen by God to lead their people out of Egypt and back to Israel. It's pretty similar to how Jack was chosen as leader and has lived with Claire and Aaron not knowing they were related by blood. Their story is a little bit different, but the similarity is there.

Now back to Jack and Kate as Adam and Eve!!! They totally are!!! I didn't realize it at first, until my friends at Church a few weeks after "The Pilot" was shown pointed out that Jack was cut by the ribs and Kate stiched him up!!! It is very similar to Jate!!! And if you use that Sawyer would be the Snake and Eve's temptation, it starts even more sense. LOL So, maybe for Jack to fall for the same sin as Kate did, would mean the paring of Jack and Juliet. This all starts to make sense in the scheme of things. Jack and Kate should be together in the end, after they are redeemed of their sins.
Quote:
Back to Eve, the Bible I have is for Young Women and relates majority of the female characters to real life situations in high school, college, and life. Well, hears what it says about Eve. And notice the similarties between her and Kate:


Eve - The Girl Who Wants It All

"When the woman saw the fruit of the tree was good for food and pleasing to the eye, and also desirable for gaining wisdom, she took some and ate it." Genesis 3:6

Meet Eve. You probably already know a dozen girls just like her. She's the girl who has it all. She's got a great boyfriend, a great body - a great life. But it doesn't seem like enough to this poor modern "Eve". She can't seem to say no to anything. When her friends tell her smoking pot will make her more popular, she takes a puff. And when they whip out tarot cards at the Friday night party, she ignores her conscience and joins in. What's worse, "Eve" encourages everyone else to do the wrong thing too.

In Genesis 3, we see that Eve's poor decisions and inability to say no had very serious, world changing consequences. When God created Adam and Eve, everything was perfect; they had the beautiful Garden of Eden, God's provision of food and protection, and their love and friendship with each other and with God. Eve gave it all up when she took the only thing God said she couldn't have - forbidden fruit from one particular tree. When Satan promised this delicious fruit would make her wise, Eve bought the lie. Then she got her husband, Adam, to take a bite too. Sin and pain suddenly entered the world, and it all began with Eve trusting twisted words of the last person in the world that she should have been listening to.

Thanks a lot sister, you might think. But sometimes we act a lot like Eve. Sometimes we know what's right, but we think doing the wrong thing will make us happy or popular. Sure, Satan knows the best ways to tempt us, but when it comes to doing the wrong thing, we have only ourselves to blame.
Now I've been reading about Adam and Eve's sons, Cain and Able, and it's intresting what Cain's name means. We know Eve's name means "Mother of all living", but here's what Cain's means:

Genesis 4:1 NIV
"Adam lay with his wife Eve, and she became pregnant and gave birth to Cain. She said 'With the help of the Lord, I have acquired a man'."

In my Bible it says the meaning of Cain in Hebrew means to "bring forth or acquire".

Now what do we see in Kate's flashfoward??? Kate has acquired and become Aaron's mother!!! Which Aaron is a part of Jack's blood line being his nephew!!! And I remember learning in my world history classes, certain cultures had the men give all their intertiance to their sister's eldest son, if the men didn't have a son themselves.


No i jako ostatni akapit mojego posta wiedeła Wink:
http://www.youtube.com/watch?v=0PtOMsjfmb8- by carollily
http://www.youtube.com/watch?v=ebeeAEBD3Wc- by kausten82
http://www.youtube.com/watch?v=xB1os6cFnnk- by cagedfreedom2007


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anula




Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto 16:39, 04 Mar 2008    Temat postu:

Darlton odpowiadali ostatnio na pytania aktorów dotyczące przyszłych odcinków. Tu jest link do całości jakby kogoś interesowało. Ostrzegam - jest parę spoilerów. [link widoczny dla zalogowanych]

A tu wklejam pytanie Josh'a dotyczące trójkącika Wink


Cytat:
Josh Holloway (Sawyer): "Is it Jack's turn with Kate?"
Cuse: [Laughs] That doesn't sound very romantic, but I guess we get the underlying meaning. The Jack-Kate situation remains unresolved and probably will be for a while.
Lindelof: We will say we haven't seen the last of Sawyer and Kate this season. Not by a long shot.

Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caroline954




Dołączył: 13 Cze 2007
Posty: 370
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: N.S.

PostWysłany: Wto 18:52, 04 Mar 2008    Temat postu:


Cytat:
A tu wklejam pytanie Josh'a dotyczące trójkącika Wink

Josh jest Jaterem Laughing Nic znowu takiego Darlton nie powiedzieli Wink Po 4x04 i tak już wszyscy wiedzą, który parring jest tutaj OTP. Nie którzy nie chcą tylko dopuścić do siebie tej myśli ;-).
Nikt nie powiedział, że to koniec skate. Po za tym nie muszę to być sceny 'romantyczne'. Możliwe też, że powiedzieli to po to, by nie stracić skaterowskich widzów, którzy oglądają serial tylko i wyłącznie dla S&K. Może ja dobrze nie rozumiem ostatniego zdania Damona, ale czy on tam nie mówi, że to nie było trudne ? xD Co do Cusa to on wymiata. On jest Jaterem czy skaterem? Jakby mało było już tych komplikacji :/


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caroline954 dnia Wto 18:53, 04 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
made




Dołączył: 05 Lut 2007
Posty: 428
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:56, 04 Mar 2008    Temat postu:


Cytat:
A World Apart [Jate/AU]
Jack & Kate - Dream (AU)


piękne vid Car0linee99 już dodałam do swoich ulubionych Smile

Cytat:
To niesamowite jak ludzie potrafią manipulować filmem, abyśmy mogli zobaczyć to co chcemy. Te posklejane sceny są tak realne, że prawie uwierzyłam, że kiedyś miały miejsce.

zgadzam się niektórzy ludzie są piekielnie zdolni. takie vid aż chce się oglądać. jak ktoś coś fajnego zobaczy proszę wklejajcie Smile


Cytat:

Josh Holloway (Sawyer): "Is it Jack's turn with Kate?"
Cuse: [Laughs] That doesn't sound very romantic, but I guess we get the underlying meaning. The Jack-Kate situation remains unresolved and probably will be for a while.
Lindelof: We will say we haven't seen the last of Sawyer and Kate this season. Not by a long shot.


Rolling Eyes Rolling Eyes jaz zwykle kłody pod nogi

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez made dnia Wto 18:59, 04 Mar 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anula




Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 21:59, 07 Mar 2008    Temat postu:

Oj coś tu ucichło ostatnio. Niedobrze, niedobrze Smile

Chciałam powiedzieć, że po drugim obejrzeniu tego epka czuję się lepiej. Wiedziałam, że będzie ten kiss, ale byłam pewna, że będzie to inicjatywa zUej Juju a nie Jacka!? No ok, stało się, nie ma co płakać. Wcale to nie było romantyczne Razz Jack zupełnie bez przekonania to zrobił... i tego się trzymajmy. Nie kupuję też teorii, że zUa Juju jest szczera wobec niego, że mu ufa, że bla bla bla i takie tam inne głupotki, że Jack baby potrzebuje. Może ją pocałował bo mu jej żal było? To takie w jego stylu Rozkleiła się to co miał zrobić? Ok, jak już napisałam, mleko się wylało nie ma co płakać. No bo wróćmy na chwile nie tak bardzo wstecz, bo do 4x04. Co nam mówią FF? No co? No, że będzie dobrze Smile Że już od daaaaawna wiemy kto jest OTP i basta!
Na LF ludzie przypomnieli o cudnym promie jakie pojawiło się do epka 3x13. No bo czy któryś pairing dostał swoje własne promo? NIE! Obejrzyjcie raz jeszcze, niech wam się serducha ucieszą Very Happy
LOST S03E13 The Man from Tallahassee Promo

I jeszcze takie coś Jate - Watermark

I takie My Skin

Uff... wyrzuciłam to z sibie. Od razu lepiej


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Logan




Dołączył: 18 Maj 2007
Posty: 154
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5

PostWysłany: Pią 22:06, 07 Mar 2008    Temat postu:

Ale była jedna scneka Jate jak Jack opatrywał Kate. Widac było jej spojrzenie na Jacka jak jej głowe lekko podniósł jak zauwazyłą, że to on to sie tak jakby poczuła "bezpiecznie" . No, ale Jack pocałował Juliet, bo ona wyznala, że cos do niego czuje. A on sie tak zachował, bo i chciał napewno tego kissa troche i dlatego, że widział jak Juliet jest ciężko przez Bena, że on niby do niego należy. Wogóle Kate nawet nie przyczuwała, że jak zostawi Jacka to cos może sie stac Smile Tak poporstu poszła jak jej kazał. Jestem ciekaw co by zrobiła jakby ich zobaczyła. Do Saywera już by raczej nie wróciła po tym co powiedział w 4 odcicku...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Giga




Dołączył: 26 Paź 2006
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: Sob 21:55, 08 Mar 2008    Temat postu:

Dobra, 4x06 może i wygląda groźnie, ale IMO ten cały kiss, ta chwytająca za serce oprawa i och, biedna Juliet ze swoim romantycznym wyznaniem, Jack przytulający ją bla, bla, bla to mega sztuczny, "ni z gruchy, ni z pietruchy" element mający na celu jak zwykle wszystko jeszcze razy wymiksować żeby biedni Jaterzy po raz tysiąc sześset pięździesiąty czwarty raz mieli zawał ;p Bywało gorzej, duuużo gorzej, powiem szczerze, że teraz mam już taką znieczulicę jeśli chodzi o tego typu akcje, że nic nie jest w stanie mnie już zaskoczyć. Nie raz, nie dwa przeżywaliśmy trzęsienia, to niby Jacket mamy się przejmować? No proszę ;P Żeby ta scena miała jeszcze jakieś racjonalne wytłumaczenie, ale nie, to wyglądało jak urywek z meksykańskiej telenoweli w środku ostrej zadymy jakiegoś thrilera psychologicznego z motywem: "który kabelek przeciąć - czerwony czy niebieski?". Śmiać mi się chce jak na siłę to wszystko przedłużają, motają, plączą żeby biedni shipperzy mieli jazdy z tego tytułu. Przykro mi, to już na mnie nie działa, z doświadczenia wiem, że za góra 2 odcinki wszystko i tak wywróci się jeszcze raz do góry nogami, więc jestem spokojna. Za dużo nerwów się traciło swojego czasu, a i tak suma sumarum nasze było na wierzchu ;p

Trochę mnie to tylko martwi, że Lost staje się nieco sztuczny i zaniedbywane są wątki niektórych bohaterów, choćby na rzecz pairingowych scenek. Dawniej nie miałam takiego odczucia, że krótki fragmencik z Claire, która mówi raptem jedno malutkie zdanie jest wciśnięty "żeby było", na odwal, żeby widzowie nie zapomnieli, że istnieje ktoś jeszcze prócz Kate, Jacka, Juju i Soyi. Btw, do tego ostatniego poczułam po 4x06 symparię, SRSLY XD Kiedy pokazała się ta jego uśmiechnięta buźka po żałosnym drewanianym mizianiu Jacket, pomyślałam sobie: "Jeeez, nareszcie ktoś normalny!". Normalnie lol, historyczna chwila, Gig poczuła sympatię do Sawyera Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Giga dnia Sob 21:56, 08 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Catherine




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DG city

PostWysłany: Nie 15:10, 09 Mar 2008    Temat postu:


Giga napisał:
Żeby ta scena miała jeszcze jakieś racjonalne wytłumaczenie, ale nie, to wyglądało jak urywek z meksykańskiej telenoweli w środku ostrej zadymy jakiegoś thrilera psychologicznego z motywem: "który kabelek przeciąć - czerwony czy niebieski?".

Lepiej bym tego nie ujęła Laughing Mam takie same odczucia odnośnie tego jassu. On był po prostu nie na miejscu. Czas nie ten, miejsce nie to, nie ci ludzie, nie ta bajka, nie ten film xD Jedno wielkie nieporozumienie.

Giga napisał:
Trochę mnie to tylko martwi, że Lost staje się nieco sztuczny i zaniedbywane są wątki niektórych bohaterów, choćby na rzecz pairingowych scenek.

Po tym odcinku też odniosłam takie wrażenie. Jak w żadnym innym wcześniej aż do tego stopnia Neutral Zamiast tworzyć nieco na siłę jakieś naciągane sceny, mogliby pozwolić dojść do głosu innym, zaniedbywanym przez to bohaterom. Boże, powtórzę się, ale dlatego między innymi tak wyjątkowy jest pierwszy sezon, który chyba do końca LOST pozostanie bezkonkurencyjny i ukochany przez wszystkich widzów <3

Ale nie narzekam więcej. Sezon IV jest świetny tak czy siak :]

JATE

Jestem przekonana, że nie jestem jedyną osobą, którą nawiedziło takie oto skojarzenie:

The Other Woman (04x06)
[link widoczny dla zalogowanych]
All The Best Cowboys Have Daddy Issues (01x11)
[link widoczny dla zalogowanych]

Crying or Very sad Aż się normalnie łezka w oku kręci. Kochane Jate Heart Kto by pomyślał, że uraczą nas taką chwytającą za serducho i "motylkotwórczą" sceną. To chyba na dobrą sprawę I raz, kiedy to Jack miał okazję zająć się Kate, a nie na odwrót... Wszyscy na to czekaliśmy z utęsknieniem. Szkoda tylko, że "opieka lekarska" trwała krótko. Cóż, taki los Jatera. Wszystko, co piękne, szybko się kończy. Mam tylko cichą nadzieję, że jeszcze nie raz Kate znajdzie się w tarapatach zdrowotnych, a nawet zagrażających jej życiu i to właśnie Jack okaże się jej wybawcą

EDIT:

Znowu napisałam posta, nie zapoznawszy sie wcześniej z drobną czcionką w Waszych postach :]

Anula napisał:
Może ją pocałował bo mu jej żal było? To takie w jego stylu Rozkleiła się to co miał zrobić?

Kupuję Twoją interpretację, Anula xD Fakt, bez przekonania to było i ani trochę mnie nie zaniepokoiło. Biedni ci aktorzy. Muszą latać od jednego do drugiego, migdalić się do jakichś obcych ciał, lizać się z każdym po kolei, czy mają na to ochotę, czy nie, czy widzą w tym sens, czy nie Neutral A akurat mevie, które wiadomo, że czerpałoby z tego prywatną przyjemność, jak dotąd miało tylko jednego jissa...

Na szczęście wszystko przed nami Smile Kate pocałowała Jacka, Jules pocałowała Jacka, Jack pocałował Juju. Wiadomo, na co teraz przyszła kolej :]

Idę oglądać wideła. Anula, dobrze, że przypomniałaś Jate Promo. Chyba każdy, kto ma trochę rozumu, zczaiłby, że to ostateczny znak, mówiący jednoznacznie, która para jest jedynym, prawdziwym OTP serialu i to bez względu na to, co wydarzy się później.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Catherine dnia Nie 15:40, 09 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
made




Dołączył: 05 Lut 2007
Posty: 428
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:31, 09 Mar 2008    Temat postu:


Cytat:

Cytat:
Żeby ta scena miała jeszcze jakieś racjonalne wytłumaczenie, ale nie, to wyglądało jak urywek z meksykańskiej telenoweli w środku ostrej zadymy jakiegoś thrilera psychologicznego z motywem: "który kabelek przeciąć - czerwony czy niebieski?".



Lepiej bym tego nie ujęła Mam takie same odczucia odnośnie tego jassu. On był po prostu nie na miejscu. Czas nie ten, miejsce nie to, nie ci ludzie, nie ta bajka, nie ten film xD Jedno wielkie nieporozumienie.



zgadzam się z wami!! ta scena kompletnie nie pasowała to całości epka
wyglądała troszkę komicznie. na pewno jestem nieobiektywna w końcu w sercu noszę jate ale juliet nie spisała się zupełnie i to jej wyznanie :/
tak jak pierwszy kiss był ok tzn przyjęłam go nawet z radością Shocked wiecie zazdrość kate to co lubimy chyba najbardziej atm to ten nie nie nie

poza tym ta scenka kiedy jack opatruje ranną kate .. uwielbiam przewijałam ją sobie chyba z 5 razy Smile śliczna ale oczywiście musiała zostać popsuta przez juliet !!


Cytat:
Zamiast tworzyć nieco na siłę jakieś naciągane sceny, mogliby pozwolić dojść do głosu innym, zaniedbywanym przez to bohaterom. Boże, powtórzę się, ale dlatego między innymi tak wyjątkowy jest pierwszy sezon, który chyba do końca LOST pozostanie bezkonkurencyjny i ukochany przez wszystkich widzów <3


mam takie samo zdanie Smile pierwszy sezon był nie zastąpiony cudowny wspaniały !! przede wszystkim dlatego żę w każdym odcinku przewijało się dużo bohaterów. te nie zastąpione rozmowy miedzy rozbitkami ta tajemniczość i strach przed tym co jest w jungli <3 taka samo jest z prison break nic nie pobije rozwoju akcji w 1 sezonie
muszę przyznać ze trochę zawiodłam się na 3 jest to w gorszym wydaniu powtórka 1 serii


Catherine śliczny podpis ómarłam Smile

EDIT :

przeżywam katusze bo od miesiąca nie mogę wejść na lost-forum ;( czy wy też macie takie problemy ;(


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez made dnia Nie 16:45, 09 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o serialu LOST: Zagubieni Strona Główna -> Bohaterowie Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 55, 56, 57  Następny
Strona 14 z 57

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
deoxGreen v1.2 // Theme created by Sopel stylerbb.net & programosy.pl

Regulamin